News Road to Modlin Wywiady

W Ogniu Pytań #2

Tym razem moim gościem „W ogniu pytań” był nie kto inny, jak jeden z organizatorów pierwszego ogólnopolskiego turnieju Age of Sigmar – Michał Paduch!
Poniżej dowiesz się  m. in. jakie ma doświadczenie z systemem, dlaczego zdecydował się na współorganizację tak duże przedsięwzięcia oraz… czy ma jakiś faworytów jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.

 

Q: To pytanie będzie już zawsze otwierało każdy wywiad (śmiech). Jak zaczęła się Twoja przygoda z bitewniakami?

A: Jestem absolutnym świażakiem, jeśli chodzi o bitewniaki. Oczywiście o Warhammerze słyszałem wcześniej, jak chyba każdy dzieciak swego czasu, ale mój pierwszy prawdziwy kontakt ze światem Młotka nastąpił, gdy skusiłem się na pierwszą odsłonę Total Wara w Starym Świecie. Dość szybko stwierdziłem, że albo teraz albo nigdy…

 

Q: Dlaczego w AoS wybrałeś  właśnie Chaos(DoT)?

A: Tzeentch od zawsze był moim ulubieńcem, przede wszystkim za sprawą dość ciekawego połączenia przypisywanych mu atrybutów – zmiana zawsze związana jest z nadzieją, stąd też Tzeentch stoi w przeciwieństwie do Nurgla, który reprezentuje stagnację i pogodzenie się z losem; chcemy zmienić siebie, otaczający nas świat – to oczywiste, że chcemy, aby zmiana była na lepsze. A jednak jest on bogiem Chaosu, przewrotnym stworzeniem, które zwodzi śmiertelnych. Lore, w połączeniu z niesamowitymi modelami, spowodował, że był to dla mnie autobuy. Dopiero po czasie okazało się, że Skyfires są przegięte, serio! (śmiech).

 

Q: Za kilka dni nasz pierwszy ogólnopolski turniej, którego jesteś organizatorem razem z Grzegorzem Ubermanem. Co Was skłoniło do takiego pomysłu, a tym bardziej do jego realizacji?

A: Jestem graczem turniejowym. Lubię min/maxy, „rozpy”, staty, taktyki. Czy to dobrze, czy Źle – nie wiem, ale odkąd pamiętam, wygrana była częścią składową jakiejkolwiek gry, w którą grałem. Oczywiście w granicach rozsądku i przyzwoitości. Stąd prosta droga to turniejów. Im większy event, tym lepiej. A ktoś musi być pierwszy… Nadarzyła się okazja, Grzesiu jest znajomym organizatorów i generalnie sama organizacja i dogadanie się z konwentem nie było problemem. Po paru rozmowach w szerszym gronie doszliśmy do wniosku, że już „nadejszła wiekopomna chwila” i uda się zebrać ponad 20 osób. I faktycznie udało się.

 

Q: Jak idą przygotowania organizacyjne na ostatniej prostej?

A: Myślę, że pomijając pewien niemiły plot twist, o którym nie chciałbym teraz wspominać, wszystko zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu. Naprawdę, uf!

 

Q:Co okazało się największym wyzwaniem?

A: Skompletowanie terenów. O dziwo przebicie się do świadomości graczy okazało się dość proste, a z tym wiązały się nasze największe obawy.

 

Q: Z drugiej strony, co okazało się największą miłą niespodzianką?

A: Wsparcie community. Ale to chyba cecha wspólna wszystkich graczy Sigmara, którzy musieli mierzyć się z hejtem od samego początku – tym razem wygrało to w starciu nawet z naszym narodowym charakterem. (śmiech)

 

Q: Czy ludzie chętnie pomagali przy sprawach organizacyjnych? Czy raczej nasze polskie środowisko olewa tę sprawę?

A: Wsparcie było spore. Dzięki sugestiom graczy, dodaliśmy chociażby małe punkty, do końca byłem przekonany, że skoro w Magic’u się sprawdza bez, to i my damy radę. I sądzę, że gdyby nie ta zmiana, moglibyśmy mieć spory problem w niedzielę po ostatnim gwizdku.

 

Q: Czy wiesz ile godzin spędziłeś nad całym procesem organizacyjnym? Ile wiadomości odczytałeś i na ile pytań odpisałeś?

A: Całe szczęście, nie liczyłem. Starałem się odpisywać na każdego maila, przeczytać każdą rozpiskę, poprawioną po cztery-pięć razy. Grzesiu wziął na siebie dogadanie się z konwentem i nawet nie chcę wnikać, ile czasu spędził nad dogrywaniem wszystkiego… Ale to absolutnie nie tak, że się wyżalam! Organizacja takich imprez nie jest dla mnie nowością, ale każdy raz jest inny i dostarcza nowych doświadczeń.

 

Q: Jak już wiadomo, Ty nie weźmiesz czynnego udziału w turnieju, czy żałujesz, że takie emocje Cię ominą jako uczestnika? Czy jednak jest jakaś druga strona medalu?

A: Rozdrapujesz świeże rany (śmiech). Wierzę, że jest druga strona medalu, ale to dopiero przede mną. Myślę, że bezbolesne przeprowadzenie turnieju od początku do końca jest nagrodą samo w sobie.

 

Q: Jaki scenariusz na ten turniej jest wymarzony dla organizatora takiego wydarzenia?

A: Pula jest dość ograniczona, ale przede wszystkim marzę o tym, żeby nie wylosować Take and Hold. To bez dwóch zdań najnudniejszy ze wszystkich scenariuszy w GH, który w dodatku mało kiedy pozwala na zdobycie majora. Reszta jest całkiem ok, ale są już na tyle ograne, że czekam na GH2 i zapowiedziane 12 nowych scenariuszy.

 

Q: Czy myślałeś nad tytułem „Mistrza Polski” dla zwycięzcy?

A: Z jednej strony nie czuję, że mam prawo „uzurpować” sobie ten tytuł, ale z drugiej strony… Kto wie. Myślę, że jeżeli turniej się uda, to nie będę musiał nic „nadawać”, tylko będzie to naturalna kolej rzeczy.

 

Q: Czy już teraz możesz zdradzić plany na kolejny rok? Czy na horyzoncie pojawia się II edycja?

A: Osobiście marzę o tym, żeby Cytadela stała się najważniejszym turniejem naszej sceny, żeby, jak sam pisałeś, oznaczała wybranie najlepszego gracza w kraju. Czymś jak SCGT albo Adepticon, punktem odniesienia dla innych. Także szykujcie armie, za rok chciałbym, żeby każda jedna figurka na stole była pomalowana.

 

Q: Masz jakieś porady dla uczestników?

A: Czytajcie wszystko co piszemy na grupie po dwa razy, ale nie bójcie się też zadawać pytań. Pomyślcie (trzy razy), czy na pewno zabraliście wszystko, czego potrzebujecie – warscrolle, miarki, kości, rozpiskę (ważna sprawa, wszak trzeba pokazać przeciwnikowi, czym gracie!), rzućcie przed wyjściem okiem na szafkę z figurkami, czy na pewno wszystkie są spakowane. Nie zapomnijcie o pogodzie ducha i przyjaznym usposobieniu – to turniej, ale nie Liga Mistrzów, więc nie ma się co spinać. Wieczorem przecież trzeba wypić ten pierwszy raz w gronie graczy Age of Sigmar z całej Polski.

 

Q: Patrząc na listę uczestników, czy możesz wskazać faworytów?

A: Odpowiedź zachowam dla siebie, ale skłamałbym, jeśli powiedziałbym, że nie. Przy czym zaznaczę, że nie wszystkich znam i mało z kim grałem, więc to oczywiście otwarta kwestia. Niestety, balans w Age of Sigmar nie jest idealny i tak samo dużo co od generała, zależy od armii, którą ze sobą zabrał. Oczywiście daleko nam do mety papier-nożyce-shotgun, ale skill to nie sto procent sukcesu. Nawet jeśli to utopia, to oczywiście wszyscy, jak mniemam, chcieliby aby każda armia była zdolna wygrać turniej, ale to niemożliwe.

 

Q: Chciałbyś komuś podziękować z tego miejsca?

A: Przede wszystkim chciałbym podziękować ekipie Shagi, która wsparła nas terenami i nagrodami. Gdyby nie Tomek i Kasia, nie wiem, czy moglibyśmy się spotkać w sobotę. Dziękuję, naprawdę!

 

K: Dziękuję za wywiad i do zobaczenia już za kilkadziesiąt godzin! 🙂
M: Dzięki do zobaczenia!

 

Wszelkie informacje nt. turnieju możecie uzyskać – tutaj.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *