News Road to Modlin

Na chłodno – podsumowanie Cytadeli – I Ogólnopolskiego Turnieju Age of Sigmar

Kurz bitewny powoli opada, gorące nocne dyskusje zostały przerwane przez opadające ze zmęczenia powieki, krew na polach walki wyschła i powoli trzeba wracać do codzienności. Największa turniej Age of Sigmar za nami, a to, co się w trakcie jego trwania działo, będziemy wspominać jeszcze długo.

Oczekiwania? Każdy swoje miał, część przyjechała poznać innych graczy znanych z fanpejdża, zebrać cenne doświadczenie, dobrze bawić się przez weekend nie zważając na wynik, jeszcze inni po to, aby zagrać z wymagającymi wargamerami, wymieniać się spostrzeżeniami i doświadczeniem bitewnym (w końcu chodzą słuchy, że w 2018 ruszy ranking, gdyż jest nas coraz więcej). Jestem przekonany, że każdy znalazł to co chciał, no może oprócz „majora x5” 🙂

Jak już pisałem w podsumowaniu 1 dnia zmagań , było sporo emocji, zebrane doświadczenie, świetne bitwy, mocno zróżnicowane rozpiski, nieszablonowe zagrania oraz zabawne zbiegi okoliczności. Można by powiedzieć: „nic nowego, mam to samo u mnie przy okazji lokalnych turniejów”. Otóż nie, nie zgodzę się. Atmosfera panująca podczas tego dwudniowego wydarzenia była unikalna, a (…prawie ;)) każdy zdawał się „jarać jak flota Stannisa” na nadchodzącą, kolejną potyczkę.
Mimo post apokaliptycznego otoczenia, można było odczuć pozytywne emocje unoszące się w powietrzu. Dobrym przykładem będzie moja potyczka z Bartkiem (serdecznie pozdrawiam!) przy 3 Places of Power. Przegrałem totalnie „Majorem”, ale wytłukłem jemu prawie wszystko, nie tracąc przy tym żadnej jednostki czy bohatera. Wynik finalny był 15-12 na moją niekorzyść. Oboje byliśmy z tego wyniku zadowoleni i z nadzieją patrzyliśmy na kolejne pair’ingi. Mógłbym jeszcze długo rozpisywać się na temat sensowności całego przedsięwzięcia, ale w skrócie subiektywnie wypunktowałem plusy.

+
atmosfera
pozytywni ludzie
organizacja
ilość terenów
pomoc w newralgicznych momentach – objaśnianie zasad itp.
brak powtarzalności rozpisek
możliwość podpatrzenia i podpytania, na żywo, jak inni malują
zebrane hiper cenne doświadczenie, nie tylko z lokalnymi rywalami jak dotychczas
wymiana spostrzeżeń
okazja sprawdzenia się

Na przyszłość, można by jedynie poprawić rozmiar stołów. Było nieco ciasno momentami jak na 1500 pkt. z 3 battleline’ami (jednocześnie jest to także plusem, dla niektórych armii). Podsumowując – warto było i to przez duże W! 😀

Więcej minusów nie widziałem. Być może jestem zaślepiony plusami, ale czy właśnie nie o to chodzi?

Teraz wiemy na pewno, za rok nie może nie być powtórki! Tym razem jednak, rzucam wyzwanie doświadczonym wargamerom ze stolicy. Pomóżmy tegorocznym organizatorom i następny turniej, za te 12 miesięcy pomóżmy im, na grubo, na 2000 pts., WYSWIG, duże stoły i zorganizujmy wespół z nimi. Jesteśmy w stanie to ogarnąć z pomocą naszych lokalnych sklepów. Postarajmy się o oficjalny patronat GW, bo niby dlaczego by nie. Zawsze będzie milej topowej trójce jakby znalazły się dla nich naprawdę fajne nagrody. Czasu na malowanie i opracowanie rozpiski jest sporo. Wystarczą dobre chęci! 🙂

W tym tygodniu jeszcze postaram się napisać battlereporty, ale na ten moment to tyle z mojej strony. Wspólnie tworzymy historię i od nas zależy jak dalej się ona potoczy. Teraz już wiem, że jednak jestem w dobrym miejscu, w dobrym czasie.

K.

PS. Polecam także podsumowanie z innej perspektywy na Well of Eternity!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *