Battle Report Inspiracje News

Środowe granie – Destruction vs Stormcast Eternals

W minioną środę, czarne chmury pojawiły się nad Mortal Realms.

Scenariusz: Three Places of Power
Rozmiar: 1600 pkt
Czas: 2h
Miejsce: FGB – Środy z AoS (link do fanpejdża FGB z dodatkowymi zdjęciami)

Wiatr był na tyle silny, że przewracał drzewa, a nieszczęśników, którzy nie znaleźli schronienia…no cóż, nie wiadomo co się z nimi stało tak naprawdę. W powietrzu unosiła się woń terroru. Między piaskowymi chmurami, można było dostrzec, że wróg zbliża się do bram. Nie była to jednak najliczniejsza grupa jaką „Destruction Grand Alliance” wysłało z celem zdobycia terytorium.

Z cienia wyłoniły się dwie ogromne bestie. Były to najgroźniejsze potwory jakie dotąd wojska Novusa widziały. Ziemia drżała kiedy powoli stąpały. Dzielni mężowie Sigmara z początku spoglądali w stronę swojego generała – Lorda Celestanta. On z kolei dodawał im odwagi swoją niezłomną postawą. Ich celem były 3 bardzo ważne punkty. W zasięgu wzroku mieli tylko jeden. Nieopodal za cmentarzem drugi. „..żeby tylko przejąć inicjatywę i wytrzymać pierwsze uderzenie, z resztą sobie poradzimy” – mówił kapitan Castellant. Sigmaryci stali w bojowym szyku. W pierwszej linii dzielni Liberatorzy z tarczami, za nimi Paladyni, dalej Judicatorzy (łucznicy). W centrum formacji byli liderzy. Natomiast na prawej flance, na tyłach obszernego cmentarza, nieustraszeni Fulminatorzy oraz Venator. Ten ostatni miał przydzieloną przez generała misję. To na nim spoczywał największy ciężar bowiem miał zabić głównodowodzącego orków, aby znacznie osłabić morale przeciwnika.

Kiedy chmury rozpłynęły się na niebie i zza zachodnich szczytów gór wyszło słońce, wróg zaczął manewry. Orki zaczęły ruszać do przodu. Na razie powoli, co zdziwiło Celestanta. Był jednak zadowolony ponieważ przekroczyli granicę zasięgu Judicatorów. Heraldor także mógł zadąć, aby skruszyć mury i przetrzebić szeregi zielonego plugastwa. Venator w tym czasie odłączył się od swojej armii, aby odszukać swój cel. Minął cmentarz, pędził z wiatrem, zatrzymał się bo już opadł z sił. Niestety Big Boss (generał) ukrył się gdzieś w pobliskich budowlach. Postanowił zatem sam podjąć decyzję i spróbować swoich sił obierając nowy cel – samego Frost Lorda na Stonehornie. Słońce nieco oślepiało, naciągnął cięciwę, wstrzymał oddech…puścił strzałę, która niczym gwiazda rozświetliła na chwilę niebo. „Trafił!” – krzyczeli Liberatorzy.
Słuchać było jęk bestii, niestety stała dalej, jakby nie zraniona. Okazało się, że chybił i trafił w ogon nie wyrządzając przy tym większej krzywdy. Judicatorzy widząc to również wypuścili swoje strzały. Tak samo jak wcześniej, wydawało się, że coś dotarło do celu, ale bestia nacierała nadal.

W odpowiedzi duży oddział Orruków wystrzelił w niebo swoją salwę zasłaniając przy tym słońce.
Z życiem ledwo uszedł Venator, osamotniony na prawej flance, był poważnie ranny i nie mógł się ruszyć. Rozpaczliwie spoglądał w kierunku Relictora, który jako jedyny mógł jemu pomóc. Niestety był za daleko.
Kolejna salwa, kolejne strzały dotarły do celu przebijając zbroje. Venator upadł na ziemię z hukiem.
Wściekli synowie Sigmara chcieli ruszyć do przodu, Lord Celestant krzyczał, żeby nie ruszali się z miejsca i trzymali formację. Wtedy sam Huskard i jego Thundertusk – bestia z piekła rodem – zaczął swoją szarżę. To było jak trzęsienie ziemi. „Tarcze z przodu! Przygotować się! Stać w miejscu!” – krzyczał dowódca. Huskard zaatakował jednocześnie oddział Liberatorów, Pladynów, Castellanta oraz Fulminatorów. Uderzenie było niewyobrażalnie mocne. W mgnieniu oka zniknął wyparował z pola bitwy Lord Castellant, który dodawał otuchy Paladynom. Oni także ponieśli spore straty. W odpowiedzi zaatakowali Fulminatorzy. Zranili bestię, lecz nadal wyglądała na niewzruszoną. Liberatorzy użyli młotów, nic z tego. Rozświetlone Star Soul Mace’y paladynów zrobiły swoje. Było widać, że przeciwnik krwawi.

Chwila na złapanie oddechu. Teraz Heraldor zadął, niestety na cmentarzu niewiele było wysokich murów do skruszenia i przeciwnik odniósł znikome straty. Wcześniej Lord Relictor zranił Huskarda w oko. Dzięki temu siły Stormcastów nie były aż tak narażone na kolejny atak jak wcześniej. Strzelili Fulminatorzy – „AAAAARRRRRGGGGHHHHH!!!” – widać było że Thundertusk już ledwo się trzyma. Kiedy przyszła kolej na Paladynów, bestia runęła na ziemię!

Nie trzeba było długo czekać na kolejne salwy ze strony nacierających orków. Kolejne strzały i kolejne obrażenia. Eternalsi bronili się dzielnie do momentu kiedy to Frostlord wystrzelił w Lorda Celestanta.
Niestety, bo było zbyt wiele nawet jak na generała. Także lord Relictor ugiął się pod natłokiem strzał. Od tej pory Sigmaryci ruszyli rozwścieczeni do przodu.

Wiedzieli, że już nie mają szans na zdobycie strategicznych punktów. Ruszyli z tak wielkim impetem, że strzelecki oddział Orków przestał istnieć. Szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Stormcastów.
Zginęło jeszcze kilka orków. Podzielone wojska SCE dostrzegły naprawdę realną szanse na zwycięstwo, kiedy to sam Sigmar zdecydował się na odwrót swoich wojsk.
Frostlord zmrużył wzrok, wziął głęboki oddech i sam udał się z niedobitkami do obozu.

Wynik (Minor 10-0, Major 15-0 + małe pkt):
Destruction 15 : 4 Stormcast Eternals
(Kliknij powyżej, aby zobaczyć rozpiskę)

Dziękuję przeciwnikowi za świetną bitwę! Na pewno wyciągnę wnioski na przyszłość. Na swoją obronę mam tylko to, że pierwszy raz grałem vs BCR’y 🙂

Poniżej kilka ujęć z potyczki – plus rozgrywka ze stołu obok SCE vs Tzeentch (kliknij, aby powiększyć):

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *