Relacje

Podsumowanie turnieju i rozpiski – General’s War 5

Tak jak można się było tego spodziewać kurz opadł…
W tym miesiącu, gościliśmy przyjezdne armie z Łodzi, które nawiasem mówiąc nie okazały się zbyt wdzięczne za tę gościnę ostatecznie plasując się w czołówce (dwie z trzech biorących udział).
Po ok. 9 godzinach i rozegranych 30 bitwach, spośród 20 uczestników (100% obecności) wyłoniliśmy zwycięzcę. Jak wiadomo trup ścielił się gęsto. Niestety/stety na tyle gęsto, aby śmiało stwierdzić, że to właśnie frakcja Death, prowadzona przez Adama (Łódź), ostatecznie zajęła pierwsze miejsce. Serdecznie gratulujemy!

Tabela końcowa General’s War #5:

Przede wszystkim bardzo cieszy frekwencja! Głównie dlatego, że po pierwsze był to turniej bądź co bądź lokalny. Po drugie wszyscy, którzy się zgłosili pojawili się na miejscu i stanęli do walki. Po trzecie spory przekrój armii, a z reguły rozpiski tych samych frakcji różniły się od siebie. W końcu po czwarte, od turnieju w Modlinie nie było sytuacji w Polsce, aby dwudziestu graczy wzięło udział w turnieju! [popraw mnie jeśli się mylę]
Jeszcze raz przypomnę, to jest wydarzenie lokalne – bracia AOŚnicy rośniemy w siłę!

Pierwsze wrażenia to takie, że jak zwykle podczas General’s War można było liczyć na świetną bazę terenową. Do tego pełno wymiarowe stoły, nic tylko grać i cieszyć się z potyczek.
Po raz kolejny przekonałem się, że podwójna tura to najmocniejsza broń w Age of Sigmar. To narzędzie do kompletnego odwrócenia sytuacji na polu bitwy. Oczywiście jest mieczem obusiecznym.
Praktycznie od samego początku jestem zwolennikiem wprowadzenia naprzemiennych tur, po to aby wybrać faktycznie najlepszego generała.
Co prawda uwielbiam MMA, gdzie w każdej sekundzie naprawdę może stać się wszystko. Nie raz byłem świadkiem walk gdzie zawodnik obijał przez 24 min swojego przeciwnika i był murowanym zwycięzcą, a w ostatnich 15 sekundach został znokautowany. Ogólnie super, fajnie, są emocje, zaskoczenie i niedowierzanie. Natomiast w grze gdzie polegamy także na rzutach kośćmi, mega losowości, w mojej opinii nie powinno tak być.
Tam gdzie opinia tam zawsze będą zwolennicy i przeciwnicy. W tej kwestii jestem zdecydowanym przeciwnikiem. Natomiast dla zwolenników podwójnej tury mogę tylko powiedzieć, że mogą spać spokojnie. Nie sądzę, aby GW chciało zmieniać akurat tę zasadę w najbliższym czasie.

Zebrana fura doświadczenia. Jeśli jesteś jednym z tych, którzy się zastanawiają czy wziąć udział w takim wydarzeniu, powiem tylko tyle – nie trać czasu. Zgłaszaj się na kolejne edycje. W ogóle, turniej to fantastyczna okazja na konfrontacje swoich pomysłów taktycznych, rozpisek, nauki, zwyczajengo ogrania się.
Tego ostatniego niestety zabrakło mi tym razem. Po wygranej czy przegranej bitwie, zazwyczaj wyciągamy jakieś wnioski na przyszłość. Teraz nie było inaczej. Grając z armiami Death, Stormcast Eternals oraz Destruction doświadczyłem niemalże pełnego przekroju przeróżnych możliwości rozgrywania scenariuszy.
Była szybkość, przepotężne skomasowane uderzenie, była teleportacja, było mega strzelanie. Jedynie czego było mało to agresywnych czarów. Całe szczęście 🙂

Podsumowanie:
Szkoda, wielka szkoda, że nie był to turniej dwudniowy.
Patrząc na tabele i znając już rozpiski oraz ich możliwości, można stwierdzić, że górują te armie, które dysponują szybkością, bądź teleportacją. Top 3 to Death z podwójnym ruchem na minimum 20+” oraz 2 x Sylvaneth.
Pierwsze 6 miejsc to właśnie możliwość teleportacji lub podwójnych ruchów. Dodając do tego potencjalnie mocne uderzenie mamy przepis na wygrywające rozpiski.
W zasadzie to do miejsca 9 włącznie, mamy armie, które z jakimś tam szczęściem mogą w 1 swojej turze szarżować. Kierując wzrok na GH2 i o tym co już wiemy – czyli Mourngul w „zaświatach” spadający na kilka cali od nas – to już w ogóle będzie potężne zagrożenie już od pierwszych manewrów na stole.
Miło było zobaczyć Celestanta Prime, który jak już spadał z niebios to robił swoje. Pozostaje tylko mieć nadzieje, że potanieje w najnowszej punktacji Matched Play.

Jeśli chodzi stricte o mój „występ” to chcąc zrobić z długiej historii krótką powiem tak… Dwa razy w kluczowych momentach podwójna tura przeciwnika zdecydowanie przesądziła o losach bitwy na moją niekorzyść.
Z kolei w pierwszej bitwie to moja podwójna tura przesądziła o zwycięstwie, kiedy to dwa Vampire Lordy na Smokach nie zdołały wyprowadzić ani jednego ataku, a przeciwnik musiał je zdjąć. Dodam tylko, że wspierający je Mourngul został bodajże na 2 woundach. Niby fajnie bo szybkie zwycięstwo, ale z drugiej strony przeciwnik nie miał totalnie nic do powiedzenia ponieważ nie miał takiej szansy w ogóle. Ok, możesz powiedzieć – „taką armie wybrał”. Jestem również zwolennikiem dobrego balansu w rozgrywkach i mimo wszystko nie byłem w pełni zadowolony z przebiegu bitwy. Zdecydowanie bardziej wolę wygraną po świetnych „wymianach ciosów” niżeli po pospolitym farcie podczas rzutu o inicjatywę.

Żeby nie było, że zrzucam winę za porażki na losowość, dodam jeszcze, że to były zasłużone porażki. Mogłem przewidzieć ruchy przeciwników, mogłem lepiej zagrać taktycznie, mogłem inaczej się rozstawić oraz nie zapomnieć o zejściu z terenu w kluczowym dla siebie momencie(!)…Biorę to wszystko jako dobrą kartę. Mimo wszystko jestem przekonany, że moja rozpiska jest w stanie namieszać czołówce poprzez swoją uniwersalność. Wyciągnę wnioski na przyszłość, a wtedy strzeż się, bowiem nie będzie litości 😀

See you next time on the field of the battle!

Galeria zdjęć z turnieju.

LISTA ROZPISEK:
Złosiej Rafał M PiotrŻ Piotrek_Loremaster_K Mateusz-Skarabek MarcinZ Maciek_Wicher Łukasz K MaciejJ Karol Kard K Kamil N JanekJ Janek P JakubP Grzegorz P Daniel P AdrianP AdrianK AdamG

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *