Recenzje

Hands on – General’s Handbook 2017 cz.1

„The many faces of war” jest to rozdział otwierający najbardziej wyczekiwaną nowość w roku.
Już po kilku stronach z każdego działu wiesz, że będzie się działo!
Zanim przejdę do omawiania, chciałem Cię tylko uprzedzić, że nie będzie tutaj żadnego „skanowania” książki i wrzucania gotowców. Już teraz zachęcam Cię do wspierania swojego lokalnego sklepu, w którym grywasz i wsparcie go poprzez kupno tego jakże ważnego podręcznika.

Sporo było ostatnio przecieków nt. Matched Play. Niektórzy mają niedosyt inni przesyt, jeszcze inni lamentują jakie to „gięte” rozpiski posypały się w związku z wydaniem Hanbook’a.
W związku z tym, tą część w pełni poświęcę w pełni trybowi Open Play.

Po krótkim wprowadzeniu do tego trybu, czytamy dalej o możliwościach wykorzystania kart Open War, możliwości grania w Multiplayer i Coalition of Death – które będzie dzisiejszym bohaterem wpisu.

Coalition of Death musi obudzić się w nas duch team play. Możemy użyć battleplanów wedle woli. Naturalnie, jest przygotowanych 6 nowych scenariuszy dedykowanych właśnie temu trybowi.
Nie zagłębiając się w szczegóły, zaczynamy oczywiście od tego kto z kim gra. Handbook podpowiada, aby podliczyć punkty Woundów i parować się tak, aby było po równo. Można też oczywiście korzystać z tabeli punktowych Matched play. Zostawiamy to jednak w gestii samych uczestników.
Możemy także dobrać się na zasadzie „Konfederacji”. Mianowicie mamy do czynienia z parowaniem się wg sojuszy:
Order z Destruction vs Chaos z Death
Order z Death vs Chaos z Destruction

Bardzo interesującą opcją jest dodanie „Mistrza gry„. Jeżeli grałeś kiedyś w pierwsze gry RPG na kartkach lub planszówki to zapewne już się domyślasz 🙂 W moim mniemaniu, owy Mistrz powinien dbać o to, aby każdy z uczestników bawił się przednio. Na pewno będzie miał do dyspozycji sporo Asów w rękawie i nie będzie mógł narzekać na brak pomysłów.

Następnie twórcy gry dają nam możliwość wyboru Warlorda. Co to takiego?
Każda z drużyn wybiera spośród graczy tego, który będzie miał przywilej w trakcie bitwy – Their Finest Hour.
Polega to na tym, że w którejś z tur (na pewno nie będzie to pierwsza). Po pierwsze generał wybranego Warlorda uleczy rany. Po drugie będzie mógł skorzystać z efektów zawartych w tabeli.
Dla przybliżenia Ci tego co czeka na szczęśliwego Generała, przykład poniżej:

Kill’Em All – dodajemy 1 „oczko” do rzutów na zranienie wszystkim jednostkom koalicji w promieniu 24″ cali od generała w fazie walki.
Mamy do dyspozycji 6 takich efektów. Ten mieści się w środku stawki 🙂 Reasumując, zdecydowanie świetne posunięcie ze strony twórców mechaniki gry, dodając bardzo ciekawe efekty same w sobie. A przecież mamy jeszcze karty!

The Fog of War to kolejne urozmaicenie bitew. Możemy wybrać jedną zasadę bądź obie – Messenger i Charge Declarations.  Pierwszy nieco mówi sam za siebie, pisałem też o tym jak byłī przecieki nt. Open Play.
Nasi generałowie kontaktują się między sobą tylko wtedy kiedy są w 3″ od siebie i nie ma żadnych wrogich jednostek w tym zasięgu.
W drugim przypadku musimy, przed każdą fazą szarży, zapisać (i nie pokazywać nikomu!) nasze plany na poszczególne szarże. Chodzi tu o to, że jeśli nasi generałowie „nie wymienili się” informacjami, to może dojść do pokrzyżowania planów sojusznikom!

Na deser Divine Intervention, czyli jeśli wszyscy gracze się zgodzą, możemy użyć specjalnych Magicznych efektów. Każdy sojusz ma swoje własne. Jeśli chcemy z nich skorzystać musimy także spełniać poszczególne kryteria., np. „przynajmniej połowa oddziałów musi się znajdować w 3″ od wrogich jednostek”. Co dostajemy w zamian? Między innymi odpornośc na battleshock’i, re-rolle czarowania czy też przywracanie do życia zmarłego generała. Oh yeah! To co tygryski lubią najbardziej 😀

W kwestii samych battleplanów, można śmiało stwierdzić, że są ciekawie przygotowane i zróżnicowane. Oczywiście, można dopatrzyć się podobieństwa do tych z Matched play, ale specjalne zasady jakie zawierają powodują, że chce się grać. Idealnym tego przykładem jest The Traitor, w którym jeden z graczy jest zdrajcą i na początku drugiej tury zmienia „stronę”. Na prawdę nie chcę psuć zabawy zdradzając więcej szczegółów, ale możesz wierzyć na słowo, że będzie ciekawie 🙂



Night March z kolei to zupełnie inne spojrzenie na to co mieliśmy okazję używać podczas gier Matched Play. Obie strony konfliktu dzielą się na 3 kontyngenty. Każdy jest rozmieszczany kolejno wg uznania* na polu bitwy. Zadaniem jest kontrola 6 znaczników. W pierwszej rundzie wita nas specjalna zasada – wszystkie bronie dalekiego zasięgu i czary mają od teraz zasięg zmniejszony do 12″.
Przypomina to trochę jedną z zasad na kartach Open War. Nie wybrzydzając patrzymy na rubrykę Victory i widzimy, że zdecydowanie różni się od standardowych wyznaczników zwycięstwa 🙂
Przez całą bitwę zbieramy punkty nie tylko za znaczniki, ale także za zabijanie wrogich jednostek.

* rozstawianie jest prawie…prawie nie ograniczone

Ufff, sporo tego. Ogromna ilość opcji do wyboru rzuca nowe światło na dotychczasowe „kulanie”.
Już po pierwszym rozdziale nie mogę się doczekać pierwszej potyczki na zasadach Open play, a przed nami jeszcze Triumph & Treachery! Opisu kolejnego trybu możesz się spodziewać w kolejnym części „Hands On”. Ma własne zasady i jest ich na pierwszy rzut oka pokaźna ilość. Kolejne scenariusze przygotowane specjalnie na te okazję oraz kampanię.
Dodając do tego fakt istnienia kart Open war, OMG, robi się wielka kobyła z potencjałem na setki, jak nie tysiące, godzin zabawy przy stole.
Na ten moment, jeszcze przed pierwszymi grami, uważam, że Coalition of Death jest miłą alternatywą od turniejowego podejścia do hobby. Istotny przystanek na trasie pt. „pędzę jak najszybciej do mety”.

To dobry moment na złapanie oddechu w trakcie pogoni za miażdżącymi rozpiskami ustawionymi pod wygrywanie. A tryb Open play daje idealną możliwość na zapoznanie się z mechaniką panującą w Age of Sigmar. Jeśli do tej pory grałeś tylko w Skirmish lub Path to Glory, a zebrałeś już większą ilość modeli/jednostek, Twoim następnym krokiem powinien być właśnie ten rodzaj rozgrywki.
A jeśli znudziła Ci się gra turniejowa, nie wahaj się i już dziś umów się na potyczkę z kumplem/ami, aby potestować karty z akompaniamentem Coalition of Death.

Do następnego!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *