Battle Report News Relacje

Potyczki Ligowe – Sylvaneth vs Stormcast Eternals – „O 1″ za daleko”

W minionym tygodniu rozegrałem swój pierwszy mecz w lidze FGB. Kiedy ruszyły zapisy do tego cyklicznego wydarzenia, stwierdziłem, że będzie to idealna okazja do testowania przeróżnych pomysłów na grę, jak i samych rozpisek (trzeba mieć przygotowane 3 – szczegóły tutaj). Nie wspominając już nawet o nowych scenariuszach! Październikowe „Macki” za pasem, wiec gdzie będzie więcej okazji do zdobycia doświadczenia jak nie w lidze?
Poniżej rozłożę Ci na czynniki (prawie) pierwsze co działo się podczas bitwy.

Zachęcam Cię jednak do wyciągania także własnych wniosków.

Sylvaneth vs Stormcast Eternals
Scenariusz: Knife to the hearth – General’s handbook 2017

RUNDA 1

Drzewce wzięły pierwszeństwo i ulokowały las niedaleko mojego objective’u.

Las poniekąd blokował mi prawą stronę znacznika co z jednej strony było kłopotliwe, z drugiej w sumie było mi to na rękę. W jego zasięgu było 2 Heraldorów gotowych do spłacenia się już w pierwszej rundzie 🙂
——-
Hero phase
Przy moim rozstawieniu popełniłem błąd w postaci ustawienia 1 unitu Liberatorów za blisko lasu. Jakoś nie pomyślałem, że stojąc na terenie cała jednostką, „budzony” las może nadal działać w takim przypadku.

Kosztowało mnie to stratę jednego z pięciu modeli. Postanowiłem się tym nie denerwować, mimo iż był to głupi błąd i robić swoje.

W owym lesie pojawiły się dwa oddziały kurnothow, 3x łuki i 3x kosy. Treelord wyczarował dodatkowy las oraz dostał Mystic Shield od Branchwych.

Shooting phase
Kurnoci z łukami ostrzelały jednego z Heraldorow, zadały – całe szczęście – jedynie 3 rany. Najgorsze jeszcze miało nastąpić, bo Kurnoci z kosami czekali na szarżę, którą spalili. Zabrakło 1″! Yay!! I to było by na tyle jeśli chodzi o pierwszą turę Sylvaneth.

——————–

Moja kolej

W odpowiedzi postanowiłem ruszyć w pogoń za Ancientem. Stardrake, razem z pomocą Heraldora, doleciał na 7″ od Drzewca. Schowałem rannego Heraldora za kolumną scenerii. Nastąpiła drobna roszada Liberatorami, aby osłonić Judicatorow. Ci drudzy mieli mieć zasięg do końca lasu nieopodal. Zaczął się festiwal strzelecki. Celestant na Smoku tak się rozstrzelał, że 4 potencjalnym celom nie zrobił prawie nic. Jeden Mortal Wound to nie jest wyczyn jak na potencjalne 12. Zaskoczyli natomiast Raptorzy z Longstrike’ami. Celność prawie 100% przy tym 4 MW. Kurnoci wybronili 1 atak. Łącznie 8 ran zadanych.

Do akcji wkroczyli Heraldorzy. Łucznikom leśnym dostało się najbardziej bowiem, po tej salwie został jeden i to ranny. Kosynierzy stracili jednego członka składu.

Mogło pójść gorzej, ale tez zdecydowanie lepiej.

Charge Phase

W fazie szarży Stardrake nie zdołał dobiec do Treelorda. W sumie to co zrobił w 1 turze to było jedynie nastraszenia Drzewca.. 560 pkt…także, tego…

RUNDA 2

Inicjatywę wygrała przeciwniczka i w sumie dobrze, że tak wyszło. Moja kolejna tura strzelania mogłaby zaowocować niemalże wyczyszczeniem stołu, ponieważ Durthu i kolejny oddział kos były jeszcze głęboko „pod ziemią”.

Hero phase

Działo się jedynie tyle, że w żaden sposób nie mogłem przeszkodzić. Stardrake znowu nie zabłysnął 🙂

Armia Sylvaneth zwarła szyki i wyżej wspomniane jednostki w końcu wyskoczyły na mojej lewej flance. Nie powiem, żebym nie przełknął śliny wtedy. Szykował się bowiem mega mocny atak po obu stronach.

Kurnoci na prawej przysunęli się do Liberatorow i tylko dwie 1 na szarzy mogły mnie uratować.

Shooting phase

Durthu jedynie „postraszył” Relictora salwą i pozostawił go na 2 ranach. Odetchnąłem z ulgą, ale przecież jeszcze faza szarży przed nami. Następnie „ostatni sprawiedliwy” leśny łucznik wycelował i dobił rannego Heraldora. Dodatkowo Stardrake zebrał na klatę kilka ran od Treelorda.

Charge phase

Kosy z lewej nie miały najmniejszego problemu i nawet zahaczyły o Judicatorów.

Natomiast lewa flanka… Durthu i kolejni Kurnoci.. No cóż, powiedzmy, że tytuł wpisu nie jest przypadkowy 🙂
Nie powiem, żeby mnie to nie ucieszyło.

Combat Phase

Stało się to czego wszyscy się spodziewali w momencie wyrzuconej wysokiej liczby oczek. Kurnoci skupili się głównie na łucznikach zabijając jednego.

——————–

Moja tura

Hero phase

Relictor widząc sytuację – Raptorzy byli w ogromnym niebezpieczeństwie, a przecież nawet nie wystrzelili żadnej z możliwych 27 strzał – wymodlił Lightning Chariot i przeniósł ich tak, aby byli w zasięgu 18″ od Dryad czekających w lesie ze znacznikiem.

Movement phase

Stardrake przybliżył się na 3″ od Treelorda i Dryad. Relictor wycofał się nieznacznie, a Liberatorzy utworzyli przed nim „tarczę” na wszelki wypadek. Longstrike’i wycofały się na teren, a za nimi ustawił się ostatni żywy Heraldor

Shooting phase

Działo się. Raptorzy z Hurricane’ami przyćmili na chwile słońce, ale jak się okazało Dryady miały niespodziankę w postaci „-1 to Hit” ponieważ stały w lesie. Zupełnie o tym zapomniałem, wiec trafiałem na 5+! Jak na złość było sporo 4 🙂 mimo wszystko zabiłem 4 Dryady.

Heraldor zrobił swoje i zadał obrażenia Durthu oraz Kurnothom.

Stardrake tym razem nie zawiódł i siał D3 mortali na całym polu.

„Longi” w miarę celnie wypaliły zostawiając Durthu na 1 woundzie! Dodatkowo 1 kusznik trafił w oddział kos zagrażających Judicatorom. Dobił tym samym ranny model i ostał się ostatni na 5 woundach.

Moi łucznicy nie zrobili za wiele, ale zranili Branchwych i pozostawili zielone światło na jej zabicie w przypadku podwójnej tury.

Charge & Combat phase

Tym razem Stardrake dogonił drzewca i zadał 4 rany dość dobrze broniącemu się bohaterowi Sylvanethów.

Ten zaś w odwecie mocno pokiereszował Lorda zostawiajac go na 9 woundach.

Przy okazji Smok zjadł 2 Dryady, a kilka z nich uciekło i została już tylko jedna z 10 osobowego oddziału.
Jeden z Judicatorow także postanowił uciec i tym samym zostały tylko 3 modele.

Runda 3

 

Inicjatywa

Nie trzeba było mieć dyplomu z Harvardu, żeby stwierdzić, że ten kto wygra inicjatywę na 90% wygrywa bitwę.

Najpierw był remis na „4”. Zrobiło się gorąco, bo przeciwniczka raz jeszcze wyrzuciła 4. Pomyślałem sobie „co ja bym dał za kolejna 4” 😀 Rzucam i wyskakuje 5!

Hero phase

Relictor chciał dobić Durthu, ale niestety nie trafił….what a shame huh?

Movement phase

W końcu pojawili się Hunterzy! Wylądowali nieopodal Dryad by wspierać Kuszników, w końcu trafianie na 5+ nie jest najłatwiejszym zadaniem.

Castellant doczłapał się na 3″ od kurnotha zagrażającego Judicatorom.

Mieliśmy tez okazje zobaczyć ucieczkę Lorda na Stardrake’u. W ten sposób mogłem jakkolwiek uniknąć śmierci z rąk Ancienta i zbliżyć się do drugiego oddziału Dryad. Rzecz jasna nie mogłem szarżować w tej turze.

Shooting phase

Ta faza wyglądała podobnie do poprzedniej, z ta różnica że Stardrake trafił kometami 1 raz na 6 możliwych! Zadał przy tym 1-2 dmg(!). Największe brawa należą się Raptorom z Longami którzy po kolei demolowali jednostki przeciwnika.

Hunterzy za bardzo się nie popisali w tej fazie.

Wynik? Martwa Branchwych, również niewiele Dryad, dobity ostatni łucznik, zabity Durthu, oraz nadgryzieni Kosynierzy na lewej flance.

Charge & Combat phase

Szarża Hunterów się nie powiodła i tym samym padł mój plan zdobycia Major Victory.

Natomiast Castellant „dopadł” celu, jak się później okazało, za wiele nie zwojował.

Tak samo było z liberatorami i judicatorami. Ostatni Kurnoth stał i śmiał się z ataków. Zdołał jednak oddać łucznikom których zostało już tylko 2.

——————–

A teraz Sylvaneth….

Mocno przetrzebione siły wroga spowodowały, że jedyna szansa na zwycięstwo to zabicie Lorda Celestanta na Stardrake’u.

Było strzelanie, było szarżowanie i kolejne ataki Treelorda Ancient’a. Wynik taki, że Stardrake, został na 3 woundach, a przed nami ostatni atak z Massive Impaling Talons. Jeśli nie wiesz z czym się to wiąże to podsumuje to tak – pot na moim czole się pojawił w momencie, gdy najpierw atak doszedł do celu, a później nie zdołałem tego wybronić. Masowo przeze mnie rzucane „2” spowodowały, że teraz o wygranej decydował 1 rzut. Od 1-3 wygrywam ja, 4-6 Sylvaneth, ponieważ tak wynika z zasad dotyczących dokładnie tego ataku. Wynik rzutu – 1. Tym samym Minor Victory w moja stronę, ale było mega blisko.

Czas na wyciągnięcie wniosków i wdrożenie lepszego planu taktycznego następnym razem.

Błędy

– złe rozstawienie liberatorow na początku

– brak wycofania łuczników w 1 turze

– Stardrake powinien jak najszybciej dopaść Dryady, zamiast uganiać się za Treelordem (jednak zależało mi na tym, wygonić Drzewca z dała od mojego znacznika, co się z resztą udało)

– zdecydowanie najpóźniej w 2 turze Hunterzy powinni się pojawić przy Dryadach. W trzeciej, przy braku udanej szarży, nie zrobili praktycznie nic

Na Plus

– zdecydowanym MVPs Heraldorzy, szczególnie ten który przeżył. Jest to absolutnie dewastujący bohater jeśli mamy do czynienia z Sylvaneth

– teleportacja Hurricane Crossbows (gdyby nie te -1 to Hit od Dryad to było by zdecydowanie lepiej)

– niedobicie 1 Dryady z pierwszego oddziału (małe punkty są liczone w lidze za całe zabite jednostki)

– narażenie Stardrake’a na zbyt szybka śmierć, a co za tym idzie porażkę koniec końców (jw. swoje zadanie i tak spełnił)

Reasumując w tej bitwie było bardzo dużo sytuacji w których można gdybać „co by było jeśli”. Jedyna pewna rzecz to możliwość ustawienia świetnie wykonanych terenów. Dzięki chłopaki z FGB! Przy takiej oprawie, aż chce się grać.

Żadne z nas nie miało zdecydowanie gorszych rzutów. Te dobre przeplatały się z fatalnymi po jednej i drugiej stronie. Dzięki temu bitwa była zacięta dosłownie do ostatniego rzutu. Zdecydowanie najbardziej lubię tego typu rozgrywki. „Wyżynki” kończące się na 2 turze, bo „przeciwnik miał podwójna turę” nie są tym czego szukam.

Już niebawem kolejna relacja z ligowej potyczki vs Stormcast Eternals. Do zobaczenia na polu bitwy!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *