News Relacje

Macki Wojny – Relacja z turnieju – Dzień 1

Cisza przed burzą…czas zatrzymał się na chwilę bowiem do Łodzi ściągają armię z całego Mortal Realms!
Lada chwila rozpoczną się pierwsze starcia na turnieju organizowanym przez Łódzki Klub Miłośników Gier Bitewnych Ośmiornica.
Poniżej będę wrzucał info nt. przebiegu turnieju. Wpis będzie aktualizowany systematycznie.
Może się zdarzyć także relacja na żywo dostępna na fanpage Battlemania: https://facebook.com/battlemaniapl/

9:17

Losowanie Par niebawem!

9:30
Dzień I
1 Bitwa vs Stormcast Eternals
Scenariusz: Duality of Death
Przeciwnik bierze I turę.
Teleportuje Fulminatorow na 9” od moich Fulminatorow 🙂
Kolejne roszady i zaraz zrobi się gorąco bo 3 Heraldorow zacznie trąbić.
Vulkici pobiegli lewa flanka. Jak dotąd wszystkie rzuty na bieg, przeciwnik miał wysokie.
Shooting
Martwi prawie wszyscy Liberatorzy do tego 2 raptorow.
Żadna szarża się nie udała. Uff
Moja tura
Nieznacznie zraniłem fulminatorow i w zasadzie fartem jeden z Heraldorow przeżył. Pozdrawiam nieszczerze Judicatora Prime z łukiem 😉
Szarże udały się, natomiast niestety za wiele w walce nie wyniknęło. Trafiałem, przeciwnik bronił i tak w kółko.
Rzut o turę …..
Wygrałem! Jest jednak szansa na zwycięstwo. W fazie Hero zrobiłem roszadę: wymodliłem teleport na jednym z Relictorów, po czym wystrzeliłem nim we wrogiego Generała, udało się zranił. Zawsze to kilka ran do przodu. Drugi relictor także zadał 2 rany Lordowi i był już tylko na 1 ranie.
W fazie strzelania tym razem udało się „coś” trafić. Dokładnie wymierzone strzały padly w stronę Generala i całe szczęście zabiły.
Padło tez kilku Judicatorow, kolejny wrogi Fulminator. Widać światełko w tunelu. Nadszarpnąłem też kolejnego Heraldora zmierzającego nieubłaganie do Heraldora.

Niestety….zapomniałem ruszyć się Hunterami…to może kosztować mnie wygraną, ponieważ mieli zaszarżować i tym samym zablokować Heraldorów przed wejściem na znacznik po lewej. Generalnie sytuacja zaczynała wyglądać kolorowo – przynajmniej dla mnie.

Przeciwnik z kolei zaczął bić w moich Judicatorów z kuszami. Zrobiło się gorąco przez chwilę, bo zależało mi właśnie na nich. Vulkici z kolei doszarżowali do osamotnionych Hunterów i …można się spodziewać co było dalej 🙂
Na prawej flance resztki fulminatorów powaznie raniły mojego Castellanta. Zabiły również mojego 1 Fulminatora. Not bad. Natomiast i tak i tak po śmierci Generała, przeciwnik nie miał już zbyt dużych szans na odbicie tego znacznika. Adekwatnie do tego ja nie miałem czego szukać na lewej flance.

Rzut o turę i ponownie ja wygrywam inicjatywę.
Dobijam resztki na prawej flance i ruszam Fulminatorami w kierunku wrogich Battleline’ów na środku stołu. Pomogła też teleportacja Raptorów z lewej na prawą, którzy dobili OBU bohaterów którzy stali osamotnieni na lewym znaczniku. To jest ten moment kiedy to dwóch Relictorów wyrosło na MVP bitwy.
Dalej były jeszcze jakieś przepychanki, ale w sumie po śmierci tych Heraldorów, porażka była przesądzona.
przeciwnik jeszcze usiłował szarżować w kierunku 1 oddziału moich fulminatorów, żeby zdobyć jakies „małe punkty”, ale nie udało się.

Podsumowując
SCE vs SCE to nie jest to co SCE lubi najbardziej 🙂 Głównie wyglądało to tak, że było wiele wybronionych ataków vs wiele wybronionych ataków. Mortal Woundy przechyliły szalę na moją korzyść, zwłaszcza w fazie strzelania.
Jak już wspomniałem wczesniej, Relictorzy byli MVP, bez możliwości teleportacji nie zabiłbym Heraldorów czy też tak mocno nadszarpnął zdrowia Lordowi na Drac.
Wynik 3:2 na moją korzyść i 1060 pkt różnicy.

 ————-

Druga Bitwa i scenariusz Battle of the Pass (stare Border War ;)) vs Beastclaws Riders z rozpiską ….na samych Mamutach niemalże.

Widząc 4 Mamuty strzelające na 18″ sześcioma Mortalami stwierdziłem, że wystawię część battlelinów do stania na moim znaczniku, a ich plecami 1 oddział Raptorów, Relictorów oraz Heraldora. Plan był taki, żeby mortale poleciały w najtańsze jednostki, a Raptorzy szczuplili trochę zdrowia jednemu Thundertuskowi, aby przeciwnik rzucał D6 mortali, a nie po prostu 6 🙂 Udało się zadać 2 obrażenia i nadal miotał 6ioma mortalami na lewo i prawo z 3 mamutów.

Więcej nie mogłem zrobić, ponieważ resztę wojska czyli 3/4 punktów wisiało w Celestial Realmie – hurtowo rzucane 2 były głównym powodem.

Za dużo nie zrobiłem i na dodatek przeciwnik wygrał inicjatywe. Rozsiał tyloma mortalami, że padli 2 x Longstrike Raptorzy, Liberatorzy i prawie wszyscy Judicatorzy.

Znowu moja tura za wiele się nie działo, jedynie nadgryzłem jednego Thundertuska oraz spadł „rzeźnik”, który mógł leczyć Mamuty. Wiało nudą…ale mocno naruszyłem Frost Lorda Fulminatorami. Yay!

Kolejna tura przeciwnika i dobił Relictora oraz judicatorów. W sumie tyle, ponieważ innymi mamutami zajął resztę znaczników i już było wiadomo, że przegram Majorem.

Tym razem wygrałem inicjatywę i udało się spaść już wszystkim co miało spaść czyli mój generał, oddział Fulminatorów, Castellant, ale i tak było już po grze.

Koniec końców, porazka Majorem 23:3 w małych punktach różnica to -260 pkt. Ubiłem w sumie 2 modele, także tak….Niestety Sigmarowa zbroja nie chroni przed mortalami. Dodatkowo brak znacznej ilości punktów na stole do 3 rundy też mógł wpłynąć na końcowy wynik 🙂

Obecnie przerwa i za chwilę obiad dla wzmocnienia sił.

_____________________________________

Trzecia bitwa vs Tzeentch (Changehost ;)) Scenariusz: Total Conquest
Paringi jak na razie niefartowne, ale póki ostatni model stoi na stole to będę walczył o zwycięstwo 😀

Ok, to lecimy. Przeciwnik miał 3 dropy. Tym samym wiedzieliśmy obaj, kto będzie zaczynał 😉
Bardzo ładny wężyk z Brimstone’ów ułożony na pół stołu cieszył oko.

W pierwszej rundzie wystawiłem wszystko prócz Fulminatorów (tak kolejny raz ryzykuję).
Nadszarpnąłem Kairosa, Blue Scribe oraz Gaunta w fazie strzelania. W fazie ruchu spadł 1 oddział Fulminatorów, a drugi nadal w Celestial Realmie. Channgeling stał na środku pola bitwy i udawał mojego kolegę 🙂 Tym samym nie miałem w co szarżować.

Tura Przeciwnika
….Słyszysz? ….Czy słyszysz? ….Ale co?! …”Mortali sto!”. Smiechem, żartem, ale 1 faza czarowania i 1000 punktów ściągnąłem z pola bitwy. Mortale wchodziły, aż miło. Niestety Sigmarowa zbroja nie przewiduje ochrony przed takim zagrożeniem i pogodziłem się z porażką. Praktycznie wszystkie demony które ustrzeliłem w swojej turze wróciły 😀
Coś pięknego!

Rzut o inicjatywę…wygrywa przeciwnik.
A teraz zgadnij co się stało skoro kolejną fazę czarowania, strzelania i potem walki miałem „stać”. Nie ustałem 🙂
Changeling zamienił się z „Wroną” i ta od tamtej pory miała zasięg do praktycznie wszystkiego.

Ogólnie w 3 turze jeszcze coś ustrzeliłem, ale bez żadnych rewelacji bo już mało modeli się zrobiło na stole po mojej stronie.
Zakończyliśmy grę uzgodnionym „table’em” bo nie było sensu czekać na i tak postępującą agonię.
Zupełny brak odpowiedzi na „wiadro mortali”. Próbowałem ubić Kariosa, ale niestety już nie było czym.
W moim odczuciu ta rozpiska (Changehost) jest absolutnie potężna i jeśli się nią przegrywa to tylko na własne życzenie.
Michał sam powiedział, że właśnie przegrał w ten sposób swoją poprzednią bitwę (pozdrawiam ;)). Mimo wszystko bardzo cieszę się, że miałem okazje zagrać z „tym” tworem. Przypomnę tylko, że właśnie bardzo podobna lista zajmuje w UK miejsca w TOP3 na każdym większym turnieju.

Po pierwszych trzech bitwach sytuacja w tabeli wygląda następująco:
1. Sylvaneth (Gnarloot)

2. Fyreslayers
3. Tzeentch (Changehost)
4. Chaos (Archaon)
5. Chaos (Skaven)
6. Beastclaws Raiders
7. Stormcast Eternals
8. Order (Stormcast + KO)
9. Soulblight
10. Stormcast Eternals (Stardrake)
11. Seraphon
12. Death
13. Stormcast Eternals
14. Seraphon
15. Seraphon
16. Stormcast Eternals (Vindicators)
17. Tzeentch
18. Stormcast Eternals

(Jutro uzupełnię tabelę o małe i duże punkty)

Podsumowanie
Bardzo miło być zaskoczonym tak różnymi rozpiskami, może oprócz Seraphonów, tutaj raczej wszystkie bardzo podobnie 🙂
Ogólnie bardzo mocna reprezentacja ze śląska przyjechała, po pierwszym dniu są pierwsze dwa miejsca dla Katowic, serdecznie gratuluję 🙂 Dużo emocji, tych pozytywnych najwięcej. Mimo dobrego początku, brak doświadczenia zrobił swoje, szczególnie w drugiej odsłonie.  W trzeciej bitwie nie wiem co mógłbym zrobić lepiej, żeby zrobić coś więcej. Zebrane doświadczenie na pewno zaowocuje jutro 🙂

(zdjęcia ładowane przez godzine! Hell yeah! :D)

Tym czasem tyle, do jutra!

2 komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *