Battle Report News Relacje

Macki Wojny ’17 – podsumowanie dwudniowego turnieju!

Jak już powszechnie wiadomo, kurz bitewny opadł, emocje spadły do poziomu akceptowalnego przez większość społeczeństwa więc można na spokojnie podsumować. Kto nie był ten gapa!

Drugi dzień zmagań

4 bitwa vs Seraphon
Scorched Earth
Miałem lekkie Deja vu z ostatniej gry w Sobotę. Po pierwsze bardzo chciałem zagrać z Seraphonami na tym turnieju, ponieważ jeszcze nigdy nie miałem okazji zobaczenia w akcji Kroaka na Vortexie.
No to…zobaczyłem. Pomijając fakt, że to chyba wymarzony scenariusz dla teleportujacej się armii jaką są „lizaki”, przystąpiłem do bitwy z Judicatorami w Celestial Realm oraz Hunterami „w pościgu”. To czego się spodziewałem to „kilka” mortali w pierwszej turze. Niestety było ich nieco więcej niż myślałem i wyparowała mi 1/4 armii. Chyba nie muszę nadmieniać, że były to najważniejsze dla mnie modele/bohaterowie? 🙂 Dodam jeszcze, że jeden z oddziałów jaszczurów zjawił się przed moimi łucznikami i zdołał spalić mój znacznik.
Niestety w mojej turze nie miałem już za wiele szans na zabicie Kroaka. Relictor nie wymodlił teleportu. A plan był taki, aby strzelić nim D3 mortali, następnie spaść Hunterami i spalić słabiej chroniony znacznik na lewej flance. Spaść Judicatorami z CR i dobić Raptorami. Krótko mówiąc, rzuty nie były moja mocna stroną. Ruszyłem po prawej stronie Fulminatorami, tak aby mieć szanse szarży w przypadku podwójnej tury. Nie było sensu chowania się gdziekolwiek bo Kroak miał zasięg na cały stół praktycznie. Do tego, przecież nie musi widzieć celu, żeby go zabić.
Wygrywając rzut o inicjatywę, stwierdziłem, że to chyba znak, to teraz wszystko się uda i zestrzele Kroaka. Relictor kolejny raz niewymodlił teleportacji…Judicatorzy również siedzieli sobie w CR i patrzyli na rozwój wydarzeń. Spadłem wiec Hunterami i zacząłem uszczuplać Skinki. Udało się spalić znacznik. Jeden z oddziałów Fulminatorow niestety nie doszarzował na 3”. Gdzieś tam nadzieja tliła się jeszcze, niestety, ale po kolejnej rundzie czarowania Kroaka już przepadła na dobre.
Kolejne teleporty Seraphonów i kolejny spalony mój znacznik.

Udało mi się jeszcze spalić jeden znacznik przeciwnika na koniec, ale wtedy nie miałem nic na stole i spadli Judicatorzy. Czułem jak los sobie ze mnie żartuje 🙂

Podsumowując, tak seryjnie rzucanych 1 i 2 nie widziałem do tej pory u nikogo (na dowód tego mam świadka :D). Nie ujmując totalnie niczego przeciwnikowi, ale przegrałem tę partię w „fazie rzucania kośćmi”. Nie byłem w stanie zrealizować planu w żaden sposób, bywa. Natomiast walczyłem do ostatniej figurki 🙂
Wynik: Major 11-7 dla przeciwnika.

—————-

5 bitwa vs Tzeentch
Knife to the heart

Przede mną oddział 6 Skyfires oraz Sayl teleportujacy 20 Chosen’ów gdzie tylko chce na mapie. Coś pięknego 🙂 W sumie to cieszyłem się, że udało sie trafić na tę rozpiskę. Tak samo jak wcześniej z Changehostem, interesowało mnie aby zobaczyć jak działa ta rozpiska.

Przeciwnik wziął 1 turę – zaskakujące co? 😉 – pojawił się nieopodal moich jednostek zasłaniających znacznik. Używając Destiny Dice szarżował z sukcesem. Tym samym wyparowały 2 moje jednostki. Pocieszające było to, że fulminatorzy nie oberwali za mocno. Ciężko było się schować przed sznurkiem 20 modeli 🙂 Skyfires podlecieli na tyle żeby wystrzelić kilka mortali w kierunku Generała, który niestety na tym turnieju nie miał obrony przed mortalami.

W mojej turze ponownie koncert rzucania 1-2 rozpoczął się na dobre. PrzypadeG!?

Całe szczęście, że podczas strzelania było lepiej. Zraniony Lord of Change już nie był  taki skory do ruszenia się w moim kierunku. Hunterami nie mogłem pojawić się przy znaczniku przeciwnika, ponieważ świetnie się rozstawił Chaos Warriorami. Wynik mojej tury to kilka Chosen’ów mniej. Naruszeni Skyfires oraz Wrona. Nie za wiele, ale musiało starczyć.

Wygrywając inicjatywę przetrzebiłem, ten „klocek” chaosu przy moim znaczniku, ale bez szału. Przeciwnik sprytnie zdejmował poległych i niestety jeden z oddziałów fulminatorow stracił zasięg strzelania, a potem szarzy. Dodatkowo zablokowali się przy terenie Mystical, bowiem wyrzuciłem – 1. Cóż za zaskoczenie…
Hunterami oraz Judicatorami (spadli ponieważ rzuciłem 3 alleluja!) uszczulplilem Skyfires. Zostały jeszcze 4. Lord of Change znowu trafiony. W fazie walki straciłem jednego Fulminatora. Było to o tyle niepokojące, ponieważ tak naprawdę już tylko on bronił tego znacznika. Całe szczęście miał „latarkę” od Castellanta i w sumie to go uratowało ponieważ dodatkowo leczył rany na 6. Wspomniany Lord Castellant udanie szarżował i zabił – bagatela – 1 model. Z drugiej strony to zawsze coś.

Przeciwnik w swojej turze dobił Hunterów i postanowił szarżować na Judicatorow (kuszników), którzy stali na terenie Mystical. Zabił dwóch, a ja odetchnąłem z ulgą ponieważ liczyłem właśnie na nich w walce ze Skyfires. Choseni nie mieli szcześcia w atakach co pozwoliło mi mieć nadzieje, na przytrzymania znacznika na tyle, aby przeciwnik nie zdobył Majora w 3 turze.
Wygrana inicjatywa i tura Tzneetch’y wyglądała tak, że Sayl teleportował kolejny oddział, tym razem byli to Chaos Warriors. Czekali na swoje 5 minut chwały. *Spoiler* W fazie szarży niestety nie udało się wyrzucić odpowiedniej ilości oczek. 🙂

W fazie Hero, Skyfires rzucili 1 i to oznaczało, że zostali zablokowani. To jak na mój gust był gwóźdź do ich trumny.
Osamotniony oddział Chaos Chosen dzielnie walczył z Fulminatorem i zostawił go na 2 ranach. Było blisko.
Finalnie skończyło się na tym, że wcześniej zablokowany drugi oddział Fulminatorów doszarżował i zrobił swoje. Znikneli Choseni, Skyfires, Lord of Change (w pełni zestrzelony przez jeden oddział Raptorów) do tego jeszcze oddział Chaos Warriors. Wynik Minor dla mnie przez więcej zabitych punktów.

Finalnie było ciężko, głównie za sprawą, tragicznych rzutów. Całe szczęście od 3 tury coś się odblokowało i było znacznie lepiej. Nie wspomniałem jeszcze o tym, że w 2 rundzie chciałem poddać grę, bo dosłownie nic nie wchodziło poza jakimiś symbolicznymi ranami. Całe szczęście resztki zdrowego rozsądku zachowałem i walczyłem do końca 🙂



PODSUMOWANIE TURNIEJU:
Dużo „niegroźnie” wyglądających rozpisek, które jednak dawały radę. Do tego fakt, że nawet na „dalszych” stołach nie można było powiedzieć, że brakowało emocji. Było ciekawie do samego końca.
Kolejny raz okazuje się ze było warto przyjechać na taki turniej. Świetna atmosfera panująca podczas turnieju. Pozytywni ludzie, zróżnicowane armie, okazja do przetestowania swoich pomysłów na grę w ciągu weekendu to jest to co cenię najbardziej. Może i miałem ogromnego pecha drugiego dnia w rzutach, ale w żadnym momencie nie, żałowałem, że pojawiłem się na „Mackach”.
Baza terenowa była jaka była. Każdy miał na stole tyle terenów ile potrzebował. Osobiście nie narzekałem, bo organizatorzy i tak się postarali, aby niczego nie brakowało. Dla tych, który pomyśleli, że żaden teren nie blokował „line of sight” od razu powiem, tak…blokował. Moja rozpiska była oparta na fazie strzelania i nie raz było tak, że nie widziałem celu.Podsumowując jeszcze mój „występ” to niestety nie opłaciło się poleganie na dwóch Relictorach (oprócz pierwszej bitwy gdzie modlitwy na 3+ kończyły się sukcesem). W drugiej potyczce za bardzo zachowawczo zagrałem. Przede wszystkim Lord Celestant miał niszczyć i palić wrogów mając 4 Fulminatorów u boku, ale totalny brak odpowiedzi na Mortal Woundy lecące w jego kierunku spowodował, że dłużej przebywał w walizce niż na stole. Posiadanie jednego zrzutu jest nadal ogromną przewagą i nic się w tym temacie nie zmieniło. Mortale…to mortale, jeśli nie masz na nie jakiejkolwiek obrony to w bitwach z „czarującymi” rozpiskami będziesz ściągał modele wiadrami. Chyba, że grasz hordami 🙂 Wtedy nie będzie to tak bolało. Seraphoni mają ogromny potencjał przy obecnym GH. Sylvaneth wypadł z mety? 😀 nie SONDZE. Nadal mobilna, wyporna, „czarująca”, strzelająca i bitna armia w moim odczuciu daje radę. Chyba, że trafi na Changehost Tzeentcha 😛
A propos tego ostatniego, już przy okazji relacji z dnia pierwszego to napisałem, ale powtórze raz jeszcze. Wcale nie dziwię się, dlaczego ta rozpiska zajmuje topowe miejsca na największych turniejach w UK. Jest absolutnie morderczo mobilna. Jasne brakuje tam przysłowiowego pazura w fazie walki, ale to jest w zasadzie mało istotne skoro czarami wylewa się na przeciwnika wiadro kilkudziesięciu mortali.
Ktoś mówił, że Death w ogóle nie istnieje? Soulblight na podium to chyba wystarczające referencje na to, aby zaprzeczyć takim pogłoskom 🙂
Nie mogę się doczekać kolejnego turnieju, a najbliższy ogólnopolski to Mistrzostwa Śląska na początku grudnia.
Także zachęcam z tego miejsca do zapisów. Przeciwnikom dziękuję za grę i mam nadzieje, że widzimy się następnym razem!
Raz jeszcze gorące podziękowania dla Maćka Wichrowskiego za organizację i przednią zabawę!Tak przedstawia się tabela końcowa:

Rozpiski wg miejsca (pozwoliłem sobie zachować oryginalne tytuły):
MayItBe_Macki
Changehost
Bezduszni
Szalony styl kurde blaszka_Łasek
Arkadiusz Marszałek PARÓWCZAK
Macki2017
MortalNurgle2k
SasomirClanEshin
ŻuŻu macki
macki1.1
ZdechłaŻabanaGwiezdnympierdzie
JacekOrderMackiWojnypoprawnawersja
JakubPiekartmacki
TrybunałPłomiennychNiebios
KN_macki
Piotr -Ziemek- Ziętek – Seraphon
Mateusz-Skarabek-WłudarczykDoT2000pkt
WicherMacki

4 komentarze

  1. Z radością dowiaduję się o każdym turnieju figurkowym. Sam mogę nie grać w dany system, ale cieszę się, że są ludzie na tyle zaangażowani w hobby, że chce im się spędzić na nim cały dzień. Gratulacje dla wszystkich uczestników!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *