News Relacje

Podsumowanie General’s War 7

Cześć i czołem! Weekend za nami, przyszedł więc czas na podsumowanie cyklicznego turnieju General’s War.
Wstając rano i przygotowując się do wyjścia miałem ochotę „rzucić to wszystko i pojechać…” do najbliższej apteki. Stwierdziłem jednak, że drugi raz z rzędu nie mogę opuścić tego wydarzenia i postanowiłem wyruszyć w deszczu i wietrze w dalekie zakątki południowej Warszawy. 😉

Do walki stanęło 14-tu generałów, a wśród nich Pani Generał – serdeczne pozdrowienia! To co było widoczne na pierwszy rzut oka to „hurtownia” Juggerów w rozpisce Papy Nurgla. Gorąco polecam rzucić okiem na to dzieło zniszczenia. Dziwi mnie tylko, że Krzysiek ociągał się za bardzo i miał mniej ‚mniejszych’ punktów niż sam zwycięzca turnieju Łukasz, grający Sylvanethami. Także polecam zerknąć na jego rozpiskę ponieważ tym razem nie wziął 15-tu Kurnothów. 😀

Jak zwykle przednia zabawa, a kogo nie było ten gapa!

W skrócie bez rozpisywania się moje 3 potyczki:

I bitwa vs Chaos-Khorne (Papa Nurgle)
Scenariusz: Battle of the Pass

Uhhhh, od czego by zacząć… sporo, naprawdę sporo Jugger’ów, którzy nie tylko dysponują pier… uderzeniem, ale mają także 5 woundów. Wspomniałem, że w 1 rundzie bronią się na 2+? 😉 Było zabawnie, ponieważ ustawiłem sobie „teoretycznie” screen za screenem. Nie przewidziałem jednak, że na szarży wyrzuci 11 oczek i po wszystkich buffach wyjdzie na to, że przebiegnie 3/4 stołu i otoczy oba screeny jak chce, zahaczając jednostki za screenami. Stało się. Od początku postanowiłem (mimo ostatniej klątwy z Macek) zostawić kilka jednostek, w tym Lorda na Stardrake’u (LCoSD), w Celestial Realm (CR). Niestety generał nie spadł w 1 rundzie. Zdołałem jednak zająć jeden znacznik i straciłem jakiekolwiek nadzieje na odbicie swojego. Za dużo „ciał”, a Paladynami/Fulminatoarmi nie dysponowałem. Zacząłem więc obijać jego bohaterów i doczekałem się wreszcie LCoSD. Niestety szarża nieudana i w zasadzie przekreśliło to moje szanse na dogonienie Papy w punktach.

Major dla Papy, a dla mnie w sumie niemało „kill pointów” zważywszy na to z czym przyszło mi walczyć. 😀

II bitwa vs Chaos (Slaves to Darkness)
Scenariusz: Starstrike

Widziałem, że muszę się pozbyć jak najszybciej Warshrine. To cholerstwo napsuło mi niegdyś sporo krwi. Do tego 2 „kloce” piechoty. Jeden to 30 Chaos Warriorów, a drugi to 40 Chaos Marauderów. Wyglądało to dość okazale w porównaniu z moimi skromnymi jednostkami. Tym razem nie zostawiałem niczego w CR i przystąpiłem do bitwy w praktycznie pełnym składzie. Standardowo Hunterzy byli „w pościgu” i czekali na swoją chwilę chwały.
Po ustrzeleniu wcześniej wspomnianego Warshrine, zdecydowanie szybciej zabijało się jednostki wroga. LCoSD błyszczał na środku stołu, ale MVP tej bitwy była zdecydowanie wzięta na próbę Drycha.  Sama zdjęła lekką ręką ok. 15 Chaos Warriorów. Popełniłem ten sam błąd, który popełnił Michał i nie wygrał „Macek” – zabiłem cel swojej szarży. Ok, od teraz już będę pamiętał. 😀 Całe szczęście udało się wyrzucić wysoką ilość oczek i był zasięg do osamotnionego maga przy znaczniku.
Zabrakło 2 ran więcej i zgarnąłbym jeszcze punkty za Chaos Warriorów, ale przeżył skubaniec 😀

Major tym razem dla mnie. 

III bitwa vs Stormcast Eternals
Scenariusz: Duality of Death (aka Two places of Power :D)

Ahhh te braterskie potyczki. Szczerze, nic w tym fajnego. Dwaj Lordowie na Smokach 1+ z przerzutem i tak sobie stoją. Przy rozstawianiu już się zastanawiałem czy nie jechać do domu, bo gorączka zaczynała mocno dawać się we znaki. Po tym jak przeciwnik zaczął swoją turę, stwierdziłem, że jednak beznadziejnie się ustawiłem i byłem przekonany, że już jest po grze. Z lewej strony miałem 80% jednostek, a z prawej oddział Hurricane z Loremasterem. Pomyślałem sobie WTF?! Zrzuciłem to na gorączkę i „kulałem” dalej. Korzystając z gorączki postanowiłem zrobić coś, czego bym nigdy wcześniej nie zrobił, udanie szarżowałem na wrogiego LCoSD i oddział Fulminatorów. Tym samym chciałem, aby nie mieli potencjalnie sporego uderzenia przy ich szarży. Trąbiłem Heraldorem w teren, strzelałem ze wszystkiego, ale i tak i tak Relictor został na ostatniej ranie 😀
Szczęście się do mnie uśmiechnęło ponieważ wygrałem inicjatywę. To oznaczało podwójną turę i jakiś tam płomyk nadziei się tlił. W między czasie otrzymałem pomoc medyczną (dzięki Pani Generał! 🙂) i po 20 min. chyba temperatura spadła i zacząłem kombinować. Wyszło tak, że przeciwnik „uciekł” z walki smokiem i kierował się wprost na Loremastera. Tam z kolei czekali na niego Hunterzy i Hurricane’y, gotowe do poświęcenia.
Dzięki temu i wygranej każdej inicjatywie udało mi się ugrać zwycięstwo.
Szacun dla Marcina za całą pomalowaną armię! Bardzo ładnie się to prezentuje i gra z takimi przeciwnikami to czysta przyjemność.

Major dla mnie i całkiem sporo zabitych na koncie.

Finalnie 4 pozycja – tak wiem, najlepsza na świecie. Biorąc pod uwagę samopoczucie podczas turnieju to i tak duży sukces. Totalnie in plus były dwie ustawione już przez organizatorów – Jana i Janka (dziękuję raz jeszcze za organizację!) – wzgórza, które nie mogły mieć żadnych właściwości. Ponadto standardowo losowaliśmy za ilość terenów na stole. Zdecydowanie lepiej jak jest więcej 🙂

Niestety tym razem zdecydowanie mniej zdjęć ode mnie, ale całe szczęście organizatorzy napstrykali więcej – zdjęcia z turnieju.

Poniżej tabela i rozpiski: 

Rozpiski alfabetycznie:
Adrian Kaczyński Adrian Pietras DagmaraWSylvaneth Jakub Piekart JanekMejor Kamil Nowakowski Krzysztof Klimaszewski Krzysztof Włodarczyk Kuba Słabicki Łukasz Krokos MarcinZStormcast MateuszJakubowski(1) MateuszRadomyski Piotr Żebrowski

*korekty w rozpiskach*
u mnie powinni być łucznicy Judicatorzy – mea culpa, pozostałości w Azyrze z Macek 🙂
Papa Nurglewszystkie modlitwy to bronzen flesh oraz Bloodsecrator powinien miećc tylko jeden artefakt – The Blood-forrget Armour

3 komentarze

  1. Również pozdrawiam! I polecam się na przyszłość jeśli chodzi o pomoc medyczną 😉
    A w kwestii samego turnieju, to jednak być tam i grać to zupełnie co innego niż być i tylko obserwować 🙂 To też coś zupełnie innego niż granie jednej gry na tydzień. Polecam każdemu, kto się jeszcze waha!

  2. Ja biorę dla zabawy. I ogłaszam iż wystswię Nagasha w następnym turnieju. Chociarz wszyskie bitwy przegrałem, to nie było tak najgirzej. Pierwszy raz zabiłem około 900 pt Sylwenatom. To dla mnie duży sukces. Niestety nadal nie mam odpowiedzi na morgila jak Death and Death

  3. Dziękuję za relację, a szczególnie za linka do galerii zdjęć. A tak z innej beczki – działa wam profil klubu AM na fb?

Odpowiedz na „PiotrAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *