Nauka malowania – warto czy nie?

Battlemaniak/ Luty 13, 2018/ Inspiracje, Recenzje, Relacje/ 4 comments

W miniony weekend miałem okazję wziąć udział w warsztatach malarskich zorganizowanych przez FGB i prowadzonych przez Kosma Rabiega.

Warsztaty łącznie trwały 8 godzin gdzie uczestnicy mogli czerpać bezpośrednio wiedzę od profesjonalisty. Czy to w przypadku samego wycinania z wyprasek, uzupełniania szczelin…niekoniecznie green stuff’em :), odpowiedniego podkładowania, czyszczenia figurek/pędzli, ogólnie technik wykorzystywanych przy zleceniach.

(w tle sam sensei :))

Nie sądziłem, że akurat ten model może mi się kiedykolwiek spodobać…a jednak 🙂

Celem warsztatów było:

– poprawne przygotowanie figurki do malowania
– malowanie skóry (to mnie najbardziej skusiło)
– malowanie skórzanych elementów (sądziłem, że to trudniejsze :D)
– malowanie złota i srebra w technice True Metalic (pozytywne zaskoczenie!)

Wcześniej wspomniane wypełnianie szczelin, czymś innym, niżeli najpopularniejszym green stuffem było dość zaskakujące. Prosty zabieg, a oszczędza sporo czasu. Gdybym to wiedział jeszcze przed składaniem Stormcastów…

Ten moment kiedy myślałeś, że mokra paleta nie ma dla Ciebie tajemnic. Kiedy to MYŚLAŁEŚ, że już tyle razy rozcieńczałeś farby, że niemalże możesz uczyć przyszłych studentów Akademii Sztuk Pięknych. Taaaaa, dobre sobie. Naszczęscie Kosma w dwóch zdaniach nakierował na poprawne mieszanie i korzystanie z palety. Tak, aby bez pomocy aerografu zrobić płynne przejścia.

Za każdym razem kiedy przechodziliśmy do następnego etapu, Kosma pokazywał jak zrobić „aby było dobrze”. Dzięki instrukcjom i temu, że mogliśmy go od razu zapytać lub poprosić o pomoc, figurka nabierała sensownego wyglądu. Nie raz, patrzyłem na nią i się zastanawiałem, jak ja to zrobiłem. Serio! Bardzo miłe uczucie 🙂

Co do techniki True Metallic. Serio, nigdy nie myślałem, o tym, żeby w taki sposób malować farbami metalicznymi. Zawsze nawaliłem wszędzie Leadbelcher’a potem na wesoło Nuln Oil i do przodu ku chwale Sigmara. Na koniec pełen radości z cudownie wykonanych „cieni”, smarowałem krawędzie jaśniejszym srebrnym i voila!
Później zaczałem korzystać z (ukochanej już) serii Liquid Gold od Vallejo. Myślałem, że już nigdy nie wrócę, do tych pospolitych metalików jak Retributor armour i spółka. Jakież moje zaskoczenie było, kiedy dzięki naszemu mistrzowi zrozumiałem, jak tak naprawdę powinno się traktować tego typu „kolory”. Odpowiednio nałożone z domieszką magii [;)] robią dobre wrażenie dopełniając całą figurkę.

Podsumowując, czy naprawdę dobrze spędziłem czas? Tak.
Czy Kosma to dobry nauczyciel? Myślę, że ma ku temu naprawdę dobre predyspozycję. Otwartość, pozytywne nastawienie i chęć pomocy, które wykazywał przez te 8 godzin, na pewno pomogą w realizowaniu się 🙂
Czy nauczyłem się czegoś przełomowego? Jak najbardziej! Mimo, iż z „wujka gUgla” znałem pewne techniki, tak naprawdę dopiero pod okiem specjalisty byłem w stanie je szlifować, tak aby były z tego wymierne korzyści.

Cenię sobie bezpośredni kontakt z nauczycielem, ponieważ wiem, że wtedy jestem w stanie więcej „wynieść z lekcji”. Podpytać w kluczowym momencie, gdzie przy oglądaniu „tutków” na youtube byłbym w kropce, po prostu nie wiedziałbym jak z danej sytuacji wybrnąć. A tu, raz dwa, poprawna instrukcja i gotowe.

A to finalne (na tyle na ile starczyło czasu) figurki:

https://www.facebook.com/RKminiatureart/

Nie mogę się doczekać kolejnych warsztatów. Ze swojej strony, mogę polecić następne edycje w ciemno. Pozdrawiam resztę sobotniej ekipy! Na pewno „Do zobaczenia”! 🙂

4 Comments

  1. Dzięki za relację. Fajnie, że jest coraz więcej tego typu eventów.

  2. Zastanawiałem się, czy to napisać, ale chyba muszę. Krytykując wyjdę na marudę, ale mam nadzieję, że przynajmniej będzie to konstruktywne.

    Szanowny Autorze,
    O ile cieszę się, że tego typu wydarzenia zyskują coraz większą popularność, tak co do samej formy zrelacjonowania mam pewne wątpliwości. Z treści artykułu wiem, między innymi, że:
    1) warsztaty Ci się podobały
    2) jesteś zdania, że nauczyciel to dobry fachowiec i dobry dydaktyk
    3) oceniasz swoje postępy poczynione podczas warsztatów bardzo wysoko, a poznane techniki wręcz jako przełomowe
    Niestety, brak mi możliwości najprostszej nawet weryfikacji Twoich tez – muszę Ci wierzyć na słowo, choć niedopowiedzenia w treści do obdarzenia zaufaniem niezbyt zachęcają. Oczywiste jest, że, choć wprost o tym nie mówisz, nie chcesz zdradzać poznanych patentów. Nie, że w szczegółach, ale nawet hasłowo – piszesz jedynie o problemach, które patenty pozwalają obejść. Jednocześnie tekst zdaje się głosić, że sama wiedza o patentach ma w sumie niewielką wartość, bo dopiero pod okiem fachowca, który może pomóc te techniki doszlifować, pojawia się prawdziwy przełom. Moim zdaniem mamy tu lekką sprzeczność. Po lekturze tekstu nie wiem, czy „tajne techniki” to coś, co już znam, czy to dla mnie faktycznie coś nowego dla czego warto zapisać się na warsztaty i przejechać pół Polski.
    Co myślę, że można by było z tym zrobić? Na przykład, wykorzystania haseł typu „nauczyłem się, że bardzo dobre efekty daje dodawanie do farby x środka y – można samemu poeksperymentować, jednak polecam drogę na skróty i naukę u speca” daje pogląd na to, o co właściwie chodzi, bez zdradzania konkretów know-how. I podnosi wiarygodność. Za inną, dobrą, choć gorszą od poprzedniej, metodę uważam opis własnych błędów (rozwinięcie tego, co napisałeś o malowaniu metalików) – jeśli ktoś tak robi, to wie, że Autor poleca inną metodę, której się w ramach eventu nauczył. Jeżeli jednak Autor artykułu nawet rąbka tajemnicy co do poznanych technik nie chce uchylić, to może choćby zestawienie zdjęć pokazujących wygląd figurki malowanej przed warsztatami i analogicznej, malowanej na lub po warsztatach pozwoliłoby czytelnikowi na wyrobienie sobie zdania?
    Reasumując. Tekst mnie zaciekawił, jednak nie odpowiada na moje pytania i wątpliwości. Nie kupuję formy tajemniczych ogólników. Naprawdę chciałbym móc odpowiedzieć sobie na pytanie będące tytułem tekstu i ocenić, czy warto pójść na taką naukę malowania, ale nie mogę. W obecnej formie tekst kojarzy mi się z reklamą – i ta forma powoduje u mnie wątpliwości.
    Mam nadzieję, że przedstawiłem swoje zdanie w sposób czytelny. Mam również nadzieję, że nie uznasz, że się wrednie czepiam z samej potrzeby czepialstwa. Może ten tekst nie jest po prostu adresowany do ludzi takich, jak ja? Nie wiem. Ale Autor powinien wiedzieć.
    Podaję swój punkt widzenia pod rozwagę i pozdrawiam.

    1. Przede wszystkim dziękuję za poświęcony czas na taki oraz tak długi komentarz!
      To naprawdę miłe, że ktoś z siedmiokrotnie większym doświadczeniem w blogosferze chce się podzielić swoimi spostrzeżeniami. Wychodzę z założenia, że uczę się każdego dnia czegoś nowego i nie jest to puste hasło. Dzięki Twojemu komentarzowi, wiem jak spojżeć na temat z innej strony następnym razem. Być może uzgodnienie z prowadzącym jak dużo mogę zdradzić będzie lepszym posunięciem?
      Głównym celem tego tekstu było po pierwsze zrelacjonowanie ze swojego punktu widzenia, przebiegu i sensu udziału w warsztatach z perspektywy raczej początkującego „malarza”. A po drugie zachęcenie do dość niszowej metody pozyskiwania wiedzy bezpośrednio u źródła. Gdzie jak w starych filmach o sztukach walki, możemy korygować swoje błędy w mgnieniu oka, zamiast tracić czas np oglądając setny tutorial na YT.
      Masz racje, że mogłem pokazać jakieś inne swoje figurki, aby pokazać ten przełom, o którym piszę, tylko to był pierwszy raz kiedy malowałem skórę. Co nie zmienia faktu, że też mogłem pokazać inne źle pomalowane figurki w kolorach metalicznych.
      Staram się najlepiej jak mogę propagować AoS w Polsce oraz te ośrodki skupiające graczy, które mają niestandardowe działanie. Większość sklepów jest jak Biedronka, wchodzisz kupujesz wychodzisz. W FGB jest sporo nieszablonowych inicjatyw. Chętnie promuję każdego kto chce zrobić „coś” więcej. Pomóc społeczności, rozwijać ją, uczyć etc.
      Teraz to ja mam nadzieję, że odpowiedziałem na Twoje pytania 🙂
      W razie czego zapraszam do kontaktu poprzez fanpage battlemanii, śmiało pisz, a ja postaram się wyczerpująco odpowiedzieć na wszelkie pytania 🙂

      1. Jestem w pełni usatysfakcjonowany:)
        Na różnych ludzi się w sieci trafia, niektórym można kulturalnie i po ludzku napisać, co się myśli, a niektórzy jeżą się na cokolwiek, co nie jest tanim pochlebstwem. Miło mieć świadomość, że, w tym przypadku rozmówca należy do tej pierwszej grupy. Szacunek!
        Misja propagowania bitewniaków to szczytny cel – życzę sukcesów w jego dalszej realizacji:)

Odpowiedz na „gervazAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>
*
*