General’s War #15 – relacja

UncleKyoshi/ Sierpień 3, 2018/ General's War, Matched Play, Turnieje/ 0 comments

W zeszłą sobotę, 28 lipca zakończyliśmy pierwszą w historii edycję turnieju General’s War w formacie parowym 2x1000p. Była to jedna z największych edycji – 20 grających.

Było mi niezmiernie miło gościć tak liczną ekipę na turnieju w dniu moich urodzin. Tym bardziej, że udało mi się na nim zagrać. Z jakim efektem?

Pierwsza runda to gra przeciwko późniejszym zwycięzcom całego turnieju Łukaszowi i Piotrowi. Mimo iż ich zespół powołał się dzień przed turniejem nasz zespół Goblinów i Czerwonych świń Khorna nie dał rady Córkom Khaina i Sylvanethowi. Nie było jednak do zera! W drugiej turze udało nam się wspólnymi siłami przebić przez Witchki oraz zdjąć Alarielle. Punkt za ukatrupienie generała zdobyty … i na tym zakończyliśmy grę. 2.5 godziny zleciało, nawet nie wiedziałem kiedy. Łukasz z Piotrem chyba lepiej kontrolowali sytuację,bo pilnowali znaczników od samego początku.

W drugim scenariuszu zagraliśmy Focal Points z drużyną Macieja i Łukasza (Seraphon i Nurgle). Za cel postawiłem sobie zdjęcie wielkiego Rotigusa. Niestety utknąłem po drodze w walce z teleportującymi się Rezordontami i Warriorami. Te pierwsze dość szybko pozbawiły mnie Bloodsecatora co znacznie osłabiło moich Khornitów. W tym samym czasie Janek dzielnie trzymał znacznik walcząc na kilku frontach z Putridami na flance oraz Plaguebearers z przodu. Ponownie nie udało nam się rozegrać pełnej gry, a po podliczeniu punktów po dwóch i pół godzinie był remis. Zadecydowały małe punkty, których nieznacznie więcej mieli przeciwnicy. Mała przegrana.

Ostateczna rozgrywka to nowy/stary, dobry Starstrike przeciwko Tzeenchowi Mateusza i Pestilens Krzysztofa. Pierwsza tura to prawdziwa masakra na Jankowych gobosach. Spadły  wszystkie. Za to na stole pojawiły się endless spell. Ja wdałem się w przepychanki ze szczurami w której straciłem Lorda. Początek drugiej tury nie wyglądał ciekawie, a jednak, szczęśliwym trafem kometa spadła tuż pod nogi moich świnek i udało się zdobyć punkty. Do tego przebiłem się przez pierwsze Monki, a Janek zdjął Dzwonek. Po raz pierwszy udaje mi się też przyzwać dodatkową jednostkę – Działo Khorna! Tzeench stanowił jednak poważne zagrożenie, ale dostajemy podwójną turę. Dzięki sprytnemu przejęciu nowo wylosowanych komet udaje nam się uratować wygraną w ostatnim meczu.

Cóż, ostatecznie siódme miejsce z 47 punktami, gdybym tak jeszcze domalował choć w połowie swoją armię …

Specyfika turnieju parowego sprawiła, że faktycznie trudno było rozegrać pełną grę w dwie i pół godziny. Pogoda też nie pomagała po bardzo szybko na sali zrobiła się sauna. Nie mniej jednak wszyscy dzielnie walczyli do samego końca. Mistrz może być jednak tylko jeden, a w tym wypadku dwóch. Z kompletem punktów zwyciężyli Łukasz i Piotr. Gratulacje!!!

 

Tabela wyników po podliczeniu dużych i małych punktów oraz oceny malowania przedstawia się następująco:


Z serii „Note to self” koniecznie muszę przemyśleć sprawę nagradzania za najbardziej kreatywne konwersje lub najładniejszy model… coś w tym stylu. Może powrócimy do głosowania, jak kiedyś przy ocenie armii? Tylko tym razem będziemy wybierać najfajniejszy model. No zerknijcie tylko na to cudo. Czyż ten słodziak nie zasługuje na nagrodę?

 

Zdjęcie jest niestety kadrem z nagranego filmu. Winę zwalam na Kamila. Pozostałe zdjęcia znajdziecie w linku poniżej:

ZDJĘCIA

A dla spragnionych czegoś bardziej rakotwórczego wszystkie nasze power-rozpiski:

ROZPISKI

Do następnego!

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>
*
*