General’s War: Pruszkowska Masakra [chapter 5]

UncleKyoshi/ Marzec 5, 2019/ General's War, Turnieje/ 0 comments

Dwaj najpotężniejsi wojownicy na świecie to cierpliwość i czas. – Lew Tołstoj

Bibliotekarz doskonale znał to powiedzenie. Znał też wiele innych, ale to konkretne bardzo dobrze podsumowywało jego przygotowania do obrony miasta. Zadanie to powierzono mu po ataku szczuro-ludzi, którzy pojawili się znienacka w mieście i dokonali niemałych spustoszeń. To właśnie dzięki niemu uporano się z nimi poprzez zawalenie kilku tuneli pod miastem … wraz z okoliczną zabudową. Było przy tym trochę lamentów i protestów, ale pomysł poradzenia sobie z problemem wydawał się radzie miejskiej znacznie lepszy niż regularna miejska bitwa. Ustawiono katapulty, zrzucono ładunki i pół dzielnicy zapadło się pod ziemię. Przy okazji odkryto spore zasoby żelaznych okuć, zastaw, blach i innych przedmiotów jakie wykorzystać można było w dalszych przygotowaniach obronnych. Niedobitki nie stanowiły wielkiego zagrożenia i młodzi rekruci z wielkim zapałem urządzali na nie polowania.

Postać Bibliotekarza urosła szybko w oczach mieszkańców do prawdziwego guru. Znajomość historii i sposobów radzenia sobie z rozlicznymi monstrami i problemami sprawiała, że cieszył się coraz to większym zaufaniem. Wyjątkiem byli chyba tylko strażnicy i wojskowi, którzy nie zawsze przychylnie patrzyli na niektóre z jego pomysłów. Nie rozumieli dlaczego zamiast trenować muszą karczować lasy, kopać doły czy tunele między wieżami strażniczymi. Nie rozumieli też dlaczego w kuźniach nie pracuje się nad pełnymi zbrojami dla ciężkiej jazdy i koni, ale pozwala się budować Kharadrońskie latające statki.

Dowódcy wojsk wszystkich niemal frakcji byli wyznawcami starej, sprawdzonej szkoły wojny: „znajdź wroga najszybciej jak umiesz, uderz na niego najmocniej jak potrafisz i idź dalej”. Bibliotekarz wiedział, że ten sposób tu nie zadziała. Zaczynając od tego, że nie wiedział gdzie jest wróg. Gdzieś pewnie czaili się szczuro-ludzie. Zostali wygnani z miasta, ale nie pokonani. Dochodziły słuchy, że pałętające się po lasach grupy zielonoskórych łączą się w coraz większe i groźniejsze grupy. Co gorsza towarzyszą im Throgoci. Do tego nie wiadomo co jeszcze drzemało w podziemiach dawnych miast. Legendy opowiadały o nieumarłych nekromantach, których pokonano tysiące lat temu i zamknięto w katakumbach za magiczną barierą. Barierą, która właśnie przestała istnieć. Nie na tych wrogów jednak oczekiwali. 

Przygotowywał się więc. Gromadził broń, gromadził magiczne eliksiry i przedmioty, trenował magów w sztuce wojennej. Gromadził zasoby dla nich. Odlewał kule do Kharardońskich armat, wykuwał sztylety dla walecznych cór Khaina. Szykował drogi ewakuacji, czyścił przedpola aby widzieć skąd nadchodzą wrogowie. Tworzył pułapki i wilcze doły. Faszerował całe przydrożne chaty materiałami wybuchowymi. Krajobraz zmienił się z pięknych zielonych łąk i lasów na opustoszałą i ponadziewaną kolcami, wypaloną pustkę. Ktoś mógłby rzec, że wojna już się przez te tereny przewinęła. A Bibliotekarz czekał. 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>
*
*