General’s War: Pruszkowska Masakra II [chapter 6]

UncleKyoshi/ Marzec 11, 2019/ Uncategorized/ 0 comments

„Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie” – Fryderyk Nietzsche

Wróg nie nadchodził. Mijały tygodnie, miesiące a wreszcie minął rok a potem kolejny i kolejny i nikt nie widział ani jednego sługi chaosu. Okoliczny krajobraz został odmieniony. Każdy niemal budynek miał stalowe kraty i wzmocnione drzwi. Każdy z mieszkańców przeszkolony i wyposażony w broń. Nawet kobiety i młodzież. Cóż z tego skoro wróg się nie pojawiał. 

Obwołany przywódcą Bibliotekarz coraz częściej znikał z przyboczną gwardią na coraz to odleglejsze patrole. Gwardia, która zasłynęła w pacyfikacji niedobitków szczuro-ludzi w mieście, jeszcze niedawno składała się z młodych rekrutów straży miejskiej. Teraz to byli wprawieni wojownicy, wyspecjalizowani w rozbijaniu band goblinów, szczuro-ludzi czy nawet Throgotów. Budzili ogólny szacunek i podziw. Stali się elitą wśród mieszkańców miasta. Teraz każdy chciał być Gwardzistą. 

www.artstation.com/artwork/4bN5nn

https://www.artstation.com/artwork/4bN5nn

Jedynie dawni radni, dowódcy straży i ich poplecznicy nie pałali zachwytem. Już dawno zaprzestali publicznie krytykować pomysły i poczynania Bibliotekarza i Gwardii. W pierwszym roku, gdy jeszcze funkcjonowała rada, chciano odsunąć go od kierowania przygotowaniami. Skończyło się do dość krwawą pacyfikacją. Kilku radnych straciło przy tym głowy. Kilku innych mniej ważne kończyny. Ostatecznie mieszkańcy powiesili przewodniczącego na rynku, radę rozwiązano a Bibliotekarz został obwołany samodzielnym naczelnikiem. 

Czas jednak robił swoje. Coraz częściej mieszkańcy zaczynali powątpiewać w cel wszystkich podjętych działań. Skoro minęło tyle czasu, może nic im już nie grozi. Są przygotowani, czemu nie zacząć żyć jak przedtem. Do tego doszła jeszcze bardzo sroga zima i głód. Pola uprawne były bardzo oddalone od miasta i zapasy żywności dostępne mieszkańcom z roku na rok były mniejsze. Powiększały się natomiast rezerwy wojskowe, które przygotowywano oczywiście na wypadek wojny. Wojny, która nie nadeszła.

https://thewallpaper.co/

https://thewallpaper.co/art-landscapecastle-building-colourful-artwork-horror-download-fantasy-wallpapers_x/

To wszystko oraz kolejna przedłużająca się nieobecność Bibliotekarza i gwardzistów sprawiła, że kilku nieszczęśników nabrało śmiałości, podburzyło kilku innych i całą kupą ruszyli na wojskowe spichlerze. Pierwszej nocy dobrano się głównie do zapasów mięs i wina. Mimo mrozu wytoczono beczki na rynek i urządzono huczną biesiadę. Gdyby tylko zdawali sobie sprawę z konsekwencji…

joyreactor.cc/post/1013303

http://joyreactor.cc/post/1013303

Wieść o otworzeniu wojskowych zapasów i złamaniu zakazu dotarła do Bibliotekarza po kilku dniach. Musicie jednak wiedzieć, że nie był on już tą samą osobą.  To nie był już ten cichy i spokojny mól książkowy, który przesiadywał nocami nad starymi zwojami i czytał legendy o prehistorii. Teraz był on przywódcą gwardii i ramię w ramię ze swoimi kompanami pacyfikował wszelkie napotkane zagrożenie. Każdy pokonany przeciwnik, choćby najmniejszy, dodawał mu sił i sprawiał, że stawał się lepszym wojownikiem. Coraz bardziej zapominając po co to robi, ale jednocześnie coraz bardziej pragnąc prawdziwego wyzwania. Przeciwnika godnego jego osoby i jego drużyny. Teraz, gdy dowiedział się o buncie w mieście, krew w jego żyłach zawrzała, bo musiał porzucić poszukiwania i wracać zaprowadzić porządek. 

Mieszczanie nie byli przekonani jaka spotka ich kara. Postanowili więc uprzedzić Bibliotekarza i sami powiesili prowodyrów oraz wysłać delegatów na spotkanie z ich wodzem. Popełnili jednak błąd. Pojechali na koniach należących do straży. 

Czwartego dnia po buncie pod zamkniętymi bramami stanął samotny jeździec w zbroi poplamionej ciemnymi smugami zaschniętej krwi. Nie odezwał się. Stał dobrą chwilę pod bramą. Następnie odpiął coś od kulbaki i rzucił pod bramę. Odwrócił się i odjechał. 

http://joyreactor.cc

http://joyreactor.cc

Tego samego wieczoru miasto zostało zaatakowane. Elitarne oddziały Gwardii wdarły się przez boczną bramę mordując kogo popadnie. Mieszkańcy uciekali w popłochu nie próbując nawet stawiać oporu. Szczęśliwi Ci, którym udało się zbiec przygotowanymi tunelami lub na Kharadrońskich statkach. Ci, którzy uciekali mogli zobaczyć tylko cień znajomej postaci bibliotekarza na ciemnym rumaku w zakrwawionej zbroi. 

https://pl.pinterest.com/pin/440578776036982692/

https://pl.pinterest.com/pin/440578776036982692/

Tego sądnego dnia miały miejsce jeszcze dwa ważne wydarzenia. W świetle błyskawic spadających z nieba pojawili się wojownicy w złotych zbrojach, którzy zastąpili drogę ścigającym uciekinierów Gwardzistom. Odepchnęli ich z powrotem do miasta i jako pierwsi podjęli z nimi walkę. W tym samym czasie, pod osłoną nocy z katakumb wypełzł On. Dawny Król, obudzony zgiełkiem bitwy oraz zapachem świeżej krwi. Wyprowadził zastępy nieumarłych. 

Nadeszła Wojna! Wielkie siły rozpoczęły bój o ten świat. Niegdyś tętniący życiem, zielony i żyzny. Teraz wypłowiały i spustoszony. Czy jest jeszcze nadzieja? Czy Chaos zaraził serca wszystkich mieszkańców? 

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/68216

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>
*
*