Warcry – jak butelką w płot…

Jajan/ Wrzesień 19, 2019/ Battle Report, Kampania, Narrative Play, Warcry/ 0 comments

Kampania rozpoczęta! Zebrałem moich Pokers of Sneaky Gits i rozpocząłem narracyjną kampanię w Warcry. Jak utworzyłem swoją bandę możesz przeczytać w poprzednim wpisie. Umówiłem się z graczem truposzy i zaplanowaliśmy rozegrać pierwsze pare bitew kampanii wspólnie w ramach jednego spotkania. Udało nam się rozegrać aż cztery bitwy w czasie, który starczył by na jedną pełną bitwę w Age of Sigmar czy Bolt Action.O tym jak mi poszło w pierwszych dwóch bitwach będziesz mógł przeczytać w tym wpisie.

Dagger – Boingrot i Hopper, Hammer – trzech strzelców, Shield – dwa squigi i herder

Nasza pierwsza bitwa była jednocześnie moją pierwszą bitwą Gloomspite Gitsami w Warcry. O ile jakieś przemyślenia i taktyki używania umiejętności miałem przemyślnane, o tyle zdecydowanie brakowało mi ogrania.

Scenariusz pierwszej bitwy

Pierwsze losowanie scenariuszy przyniosło dość krótkie victory condition – już pod koniec trzeciej tury gra ma się zakończyć. Przy takim zadaniu i wystawieniu Hammera dopiero w trzeciej turze – atakujący ma utrudnione zadanie bo jego Hammer nie będzie miał okazji zrobić wiele przed końcem. Twista nie było.

Ostatecznie, ja zostałem atakującym, a Shield przeciwnika miał zostać przeze mnie zniszczony. Niestety okazało się, że Szkielety są naprawdę wytrzymałe i mają uderzenie. Do tego ich liczba utrudnia eliminację wszystkich, a przyzywanie nekromanty to już w ogóle bajka.

Pierwszy zabity przeciwnik!

Moi pierwsi przeciwnicy!

Tak więc kolejne fale atakujących Gitsów rozbijały się o truposze i nie dość, że nie wykonałem scenariusza to jeszcze dostałem dość mocno po głowie. Trudno! Pierwsze butelki za płoty, czy coś takiego…

Po bitwie większość moich modeli, które zginęły straciła destiny level, ale że nikt go nie posiadał to nie było ostatecznie strat. Gorkamorka był zawiedziony postawą moich Pokers! Mój leader natomiast odnalazł pierwszą fiolkę jako pomniejszy artefakt (rzut 53).

Losowanie scenariusza na drugą bitwę zgodziło się z narracją mojej bandy – poszukujemy butelek na pustkowiu! Na polu bitwy znajdują się trzy butelki, lecz w każdej turze jedna z nich się rozpada. Kto kontroluje ostatnią buteleczkę pod koniec trzeciej tury wygrywa!

Pokers cali zadowoleni i gotowi do walki skoczyli do przeciwnika. Squigi zaatakowały szkielety z częcią ich rozszarpania pozwalając trębaczowi/poganiaczowi na zaopiekowanie się pierwszą buteleczką.

W drugiej turze szczfani jeźdźcy squigów wyskoczyli na tyły przeciwnika atakując obstawę nekromanty. Widzieli, że jeden ze szkieletów nosi ze sobą buteleczkę, co sprawiło że walczyli wyjątkowo brutalnie, byle się do niego przebić. Buteleczka w rękach trębacza niestety się rozpadła – niech go szlag! Trzeba będzie zdobyć butelki szkieletów!

W trzeciej turze butelka szkieletów również się rozpadła, jednak dzięki pokonaniu squigów byli oni w stanie przejąć środkową butelkę i kontrolować ostatni artefakt. Na polu bitwy zostali tylko łucznicy Gitsów, którzy mimo wielu wspólnych strzałów nie byli już w stanie odwrócić losów bitwy. Kolejna przegrana!

Ostatecznie, ze względu na kolejną przegraną mój leader utracił w oczach Gorkamorki. Na szczęście (w nieszczęściu) nie miał żadnych Destiny Levels więc jego przegrana była trochę mniej bolesna…ale nadal była przegraną. Gorkamorka nie lubi przegranych! Loonseer Stogpizzle Kunninclaw nie wyszedł jednak z pustymi rękami – kolejna buteleczka z miksturą leczenia znalazła się w jego posiadaniu.

Moje przemyślenia po pierwszych dwóch bitwach Gloomspite Gits:

  • Modele trzeba trzymać w kupie – przynajmniej w parach. Nie oszukujmy się – najczęściej używana umiejętnością jest dublet, a strata jednej aktywacji na ruch po to żeby go użyć jest bez sensu. Najtrudniej jednak utrzymać że sobą mój Dagger – Leadera i Squig Hoppera.
  • Trzech strzelców, mimo tego że tych zawsze trzymałem razem, należy trzymać z daleka i strzelać. Przewaga zasięgu jest kluczowa w walce z powolnymi przeciwnikami jak trupy.
  • Gobliny (zarówno lucznicy jak i herder) są nadzwyczaj latwe do zabicia. Nawet w ostateczności nie powinni znaleźć się w walce wręcz – co przy dynamice Warcry jest trudne.
  • Nie jestem przekonany co do herdera – zwykle niewiele robi. Umiejętność pchnięcia squigiem zwykle była u mnie możliwa dopiero jak ten Squig już tego nie potrzebował (w końcu to triple…). Ale aktywacja za tak niewiele punktów na razie mnie przekonuje wystarczająco żeby go w rozpisce zostawić.
  • Z rozpiski na razie jestem zadowolony. Podział na trzy grupy też wydaje się odpowiedni. Muszę zagrać więcej, żeby sprawdzić czy jednak coś mógłbym zastąpić.

To były moje pierwsze dwie bitwy! Teraz przyszedł czas na pierwszą bitwę kampanijną Convergence. Ta bitwa już w kolejnym wpisie!

Jesteś ciekaw jak poszła bitwa z narzuconym scenariuszem zamiast losowanego?

Śledź Battlemanię oczekując na kolejny wpis!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>
*
*